Marcin Krupa prezydent Katowic / fot. InfoKatowice.pl
Reklama

Pudrowanie trupa. Czyli jak miasto zmieniło strategię dla GieKSy. Co da? Kompletnie nic, poza tym, że ci, którzy do tej pory rzucali się, że publiczne środki są marnowane, będą odbijani stwierdzeniem, że przecież szkolimy dzieci. Kibice jakoś mięsem w stronę miasta nie rzucają, bo kusi ich widmo fantomowego stadionu miejskiego, który jak powstanie, to będzie najładniejszy w II lidze, w końcu chodzi o ponad 200 mln zł. Mało tego, fucha prezesa to będzie żyć nie umierać, bo warunki, które stawia miasto, są praktycznie żadne. Stawiają na dzieci, na efekt sportowy i na wynik finansowy – w sumie na wszystko po trochu, czyli w praktyce na nic.

We wtorek miasto Katowice zaprezentowało swoje założenia funkcjonowania GKS-u Katowice – chodzi o formułę 4-4-2. Czyli sekcje sportowe będą rozliczane w 40 procentach z wyniku sportowego, w 40 ze szkolenia dzieci i młodzieży oraz w 20 z pozyskiwania sponsorów.

PR-owy żart wart miliony 

Reklama

To są po prostu jaja. Zwolniony prezes Marcin Janicki poleciał za wynik sportowy. Teraz miasto szuka nowego i mówi, że wynik sportowy ma znaczenie tylko w 40 procentach. Czyli tak naprawdę nowy prezes będzie rozliczany z tego, ile dzieci przyciągnie na treningi. Zresztą wyszkolenie zawodnika trwa, więc dopiero za kilka, kilkanaście lat będzie widać, czy ktoś z obecnie zaczynających dzieciaków zrobi jakąś karierę sportową czy nie.

Pieniądze, no cóż, kroplówka z miasta dalej będzie w ten sam sposób karmiła molocha, który wszystko przeje. W kwestii sponsoringu cudów nie będzie, bo skoro w I lidze ich nie było, w drugiej nie będzie jeszcze bardziej. A poprzeczka sportowa nowego prezesa nie jest wysoko postawiona, bo wystarczy, że GieKSa nie spadnie do III ligi i to chyba pozwoli na wyrobienie owych 40 procent normy z nawiązką.

Żyć nie umierać za kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie, tylko kto będzie nowym prezesem? Kolejny „kumpel królika”, jakiś „pociotek”, a może faktycznie w planach jest merytoryczna nominacja, dla człowieka, który ma w spokoju rozwinąć GieKSę? Chciałoby się tak sądzić, ale katowiccy politykierzy raczej uczą pokory w tego typu dywagacjach. Zobaczymy.

Na razie jedno jest pewne, cena akcji spółki GKS Katowice na giełdzie leci w dół. Z 14 groszy, spadła do 10. Teraz przynajmniej będzie się łatwo przeliczało miliony włożone przez miasto, na ich rynkową wartość.
Dobre i to.

1 Komentarz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
24 − 15 =


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.