Rozkradają i dewastują historię Katowic. Mieszkańcy chcą ratować zabytkową parowozownie w Katowicach-Załężu

Artur Maciaszczyk

Zabytkowy obiekt Katowicach-Załężu nie tylko niszczeje, ale jest rozkradany. Mogłoby tam powstać muzeum związane z koleją lub inny obiekt o charakterze industrialnym, ale na dzień dzisiejszy stanowi jedynie pokusę dla złomiarzy i złodziei, którzy go rozkradają. Od czasu do czasu koczują tam też bezdomni. Grupa mieszkańców chce ratować obiekt zabytkowej parowozowni. „Historia Katowice jest nierozerwalnie związana z rozwojem kolei” – słyszymy.

W zabytkową parowozownie (lokomotywownie) w Załężu wchodzą dwie hale lokomotyw, wieża wodna, budynki gospodarcze oraz obrotnice. W środku już rozpoczął się demontaż możliwych do wyniesienia na sprzedaż elementów jak np. kaloryfery. Obiekt ma bardzo dobre dojście od ulicy Narutowicza, widać go też od strony ulicy Raciborskiej.

Reklama

PKP próbowało sprzedać działkę wraz z obiektami budowlanymi za około 5 mln zł. Nie było chętnych. W końcu lokomotywownie pozbawiono ochrony i rozpoczęły się kradzieże.

„Rok pracy złomiarzy i wandali widać na każdym kroku” – mówi Katarzyna Florjańska, mieszkanka Katowic, która jest w grupie chcącej ratować ponad 120-letni obiekt.

„Historia Katowic nierozerwalnie jest związana z komunikacją kolejową. To dzięki powstaniu linii kolejowej miasto uzyskało prawa miejskie, mogło się rozrosnąć” – mówił Piotr Rygus z Fundacji Ośrodek Industria. „Same centrum miasta, dawne Katowice nie posiadały kopalń, nie posiadały hut, właśnie te kolejnictwo było takim ważnym czynnikiem, które spowodowało rozwój tego miasta” – dodaje i podkreśla, że m.in. dlatego warto parowozownie zachować.

Zabytkowa lokomotywownia / fot. InfoKatowice.pl

Grupa mieszkańców Katowic i nie tylko będzie chciała ratować obiekt. W tym celu będą prosić o wsparcie na szczeblu miasta oraz województwa. Losem lokomotywowni będą chcieli zainteresować też prywatnych inwestorów.

„Jeżeli miasto w tym nie będzie partycypować, nie pomoże, to nie ma przyszłości” – mówi Katarzyna Floriańska.

Zdaniem radnego Dawida Durała (Mieszkańcy dla Katowic) miasto powinno wesprzeć ratowanie obiektu.

„Wydajemy 3 mln zł na Panteon Górnośląski, a myślę, że zagospodarowanie, a na razie zabezpieczenie takiego terenu byłoby bardziej wartościowe” – powiedział radny Durał.

„To jest sprawa wspólna” – mówi Sebastian Hojdys, maszynista i miłośnik kolei. W ratunku dla obiektu widzi współpracę samorządu i sektora prywatnego. „Jest to bardzo duża inwestycja, ale myślę, że dobrze ułożony plan zagospodarowania tego obiektu przekona inwestorów i samorząd” – dodaje.

1 Komentarz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
21 − 10 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.