Ciężarówka zasypująca wąwóz i ślady przez nią pozostawione

Nielegalnie zasypywali wąwóz w Katowicach odpadami. Mieszkańcy Burowca i Borek twierdzili od kilku miesięcy, że odpadami z budowy basenu przy ulicach Konnej i gen. J. Hallera nielegalnie zasypuje się wąwóz po dawnej linii kolejowej. Sprawa ciągnie się od dłuższego czasu, a teraz miasto stwierdziło, że faktycznie taki proceder ma miejsce.

– W sprawie zasypywania wąwozu po byłej kolei piaskowej w rejonie ul. Mroźnej/Hallera, w wydziale Kształtowania Środowiska zostało wszczęte postępowanie administracyjne, w którego toku wydano decyzję nakazującą posiadaczowi odpadów usunięcia ich z miejsca nieprzeznaczonego do ich składowania lub magazynowania. Jednocześnie Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Katowicach poinformował, że z początkiem stycznia 2018 roku wystąpi do Naczelnika Urzędu Skarbowego o egzekucję grzywny wysokości 20 tys. zł – poinformowała Ewa Lipka z Urzędu Miasta Katowice. – Sprawa jest złożona i wielowątkowa ze względu na częste zmiany właściciela przedmiotowego terenu, a także osobne postępowania, które toczą się zarówno w Urzędzie Miasta Katowice, jak również innych organach – dodaje.

W toku jednego z nich wykryto, że część ziemi, którą zasypano wąwóz pochodzi z budowy basenu miejskiego przy ul. Konnej/Hallera.

– Zgodnie z kartą przekazania odpadów – z budowy basenu pochodziło 5796 ton ziemi, która została przekazana przez podwykonawce osobie fizycznej na podstawie oświadczenia, że ta osoba posiada tytuł prawny do dysponowania gruntami położonymi na terenie po byłej kolejowej magistrali piaskowej oraz deklaruje możliwość przyjęcia gruzu i ziemi z wykopu na potrzeby własne. W związku z powyższym w celu wyjaśnienia sprawy wszczęto wewnętrzną kontrolę, która ma wyjaśnić dlaczego do takiej sytuacji doszło. Jednocześnie wykonawca basenu został zobowiązany do podjęcia działań umożliwiających przewiezienie ziemi pochodzącej z budowy basenu w miejsce nie budzące zastrzeżeń ​ – tłumaczy rzecznik magistratu.

Sprawa ciągnie się od kilku lat

Sprawa zasypywania wąwozu dawnej linii kolei piaskowej ciągnie się od 2015 roku. Już wtedy mieszkańcy oraz miejscy radni (min. Aleksander Uszok) alarmowali, że wąwóz jest zasypywany, a rosnące w nim drzewa – niszczone. Teren po linii kolejowej wielokrotnie zmieniał właścicieli, a wykrycie sprawców do dziś nie jest proste.

– Urząd Miasta Katowice w oparciu o obowiązujące przepisy wszczął postępowanie mające na celu naliczenie kary za zniszczenie tamtejszych drzew. Wizja w terenie, która odbyła się w dniu 3 lutego 2016 roku, potwierdziła, że drzewa na skarpach i na dnie wąwozu zostały zasypane. Sprawę składowania na tym terenie odpadów przekazano do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego – informował w maju 2016 roku wiceprezydent Katowic Mariusz Skiba.

Z kolei we wrześniu 2016 roku Wydział Kształtowania Środowiska urzędu miejskiego twierdził, że przeprowadzona ekspertyza będzie wykorzystana w postępowaniu dotyczącym wymierzenia administracyjnej kary pieniężnej.

Pojawił się smród

Mimo trwających postępowań mieszkańcy w marcu i kwietniu oraz sierpniu 2017 roku informowali, że wąwóz nadal jest zasypywany gruzem, odpadami gumowymi i plastikowymi. W sprawę zaangażowali się m.in. mieszkańcy osiedla przy ul. gen. Wł. Andersa.

W 2017 roku mieszkańcy ulic Wandy i gen. J. Hallera zaczęli wyczuwać dziwny metaliczno-chemiczny zapach, przypominający spalane odpady medyczne, lekarstwa lub akumulatory. Kilkukrotnie w ten rejon przyjeżdżała Ochotnicza Straż Pożarna z Szopienic, jednak nie mogła jednoznacznie ustalić źródła pochodzenia zapachu.

Z budowy basenu

W sierpniu 2017 roku na dobre ruszyła budowa basenu miejskiego przy ulicach Konnej i gen. J. Hallera, którą realizuje przedsiębiorstwo NDI. Mieszkańcy zaczęli skarżyć się na kurz i zabłoconą jezdnię. Ponadto wielu z nich zauważyło, że ciężarówki z urobkiem z budowy wywożą go na teren wąwozu. Na nowo ruszyło zasypywanie wąwozu.

– Część ciężarówek była bardzo mocno zabrudzona. Wyjeżdżały z terenu budowy basenu, a następnie przejeżdżały ulicą Hallera wprost do wąwozu. Ten odcinek ulicy Hallera był ogromnie zabrudzony, zabłocony i trudny do przejścia bez ubrudzenia się. Auta wjeżdżały do wąwozu za domem kultury. Kilka z nich w ogóle nie miała tablic rejestracyjnych. Przyjeżdżały także inne ciężarówki, chyba na tablicach zagłębiowskich. Gdy wysypały w wąwozie szlam i gruz, to po dzielnicy wielokrotnie rozchodził się odór i metaliczny smród. Boimy się, że nasza dzielnica zostanie skażona do reszty – twierdzą pani Anna i pan Patryk (nazwiska do wiadomości redakcji), mieszkający na osiedlu przy ul. gen. J. Hallera.

O relacjach mieszkańców Burowca i Borek słyszeli także członkowie grupy „Burowiec – Inicjatywa Mieszkańców”. Sprawa ma charakter rozwojowy, będziemy o niej jeszcze na pewno informować.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
13 + 29 =