Reklama

Koleje Śląskie mają dwa nowe składy, ale na razie nie będzie dodatkowych pociągów na trasie Tychy-Katowice czy Bielsko-Biała Katowice. Jak tłumaczyły władze spółki, powodem nie jest brak pociągów, czy personelu do obsługi, a po prostu przepustowość kolejowych odcinków. Koleje Śląskie nie są jednym przewoźnikiem korzystającym z infrastruktury w regionie. „Wąskim gardłem” jest szczególnie odcinek Ligota-Katowice. Tam się zbiegają trasy na Mikołów oraz Tychy. Na razie zamknięta zostaje DK86 w rejonie Giszowca z powodu podmytego wiaduktu, a regionalny przewoźnik udostępnia w ramach funkcjonującego rozkładu wydłużone składy, które są w stanie zabrać dodatkowych pasażerów.

Od poniedziałku o 30 procent wzrosło napełnienie w pociągach Kolei Śląskich, powodem jest zamknięcie DK86. Przewoźnik ma dwa nowe składy, które udało się kupić za nieco ponad 26 mln zł. Każdy z nich zabierze około 300 pasażerów i ma możliwość jazdy z prędkością 160 km/h. Składy są w pełni przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Pojazdy są wyposażone w specjalne windy, które mogą zjechać poniżej główki szyny.

„Możemy ewakuować pasażerów na wózkach, nawet tych wózkach 300 kg, tych ciężkich akumulatorowych” – mówi Aleksander Drzewiecki, prezes Kolei Śląskich.

Zdaniem marszałka Jakub Chełstowskiego, dobrze, że mimo opóźnień pociągi przyjechały i wyruszą na trasę.

„Szczególnie w tej trudnej sytuacji z DK86, która zakorkowała wjazd do Katowic” – mówi Jakub Chełstowski. Marszałek dodał, że w razie potrzeby, Koleje Śląskie będą starały się uruchomić dodatkowe kursy, zapowiedział też kupno nowych pociągów.

Koleje Śląskie za pośrednictwem Urzędu Marszałkowskiego wystąpiły do rządowego programu „Kolej Plus” o wsparcie finansowe. Mają szansę otrzymać kilka milionów złotych w skali roku. Województwo dopłaciło do funkcjonowania Kolei Śląskich w 2019 roku ponad 160 mln zł.

„Województwo Śląskie dopłaca gigantyczne kwoty do budżetu kolei, ale to ma swój sens, dzięki temu bilety są jednymi z najtańszych w kraju wśród przewoźników regionalnych” – mówi marszałek.

Wąskie gardło

Na razie Koleje Śląskie nie będą uruchamiać dodatkowych pociągów. Odcinek Ligota-Katowice to miejsce, które jest tzw. wąskim gardłem. To tam skupia się ruch kolejowe w kierunku Mikołowa i Tychów. Nie wspominając też o połączeniach na Bielsko-Białą, Żywiec czy Zwardoń.

„Tam jest co 15 minut pociąg. Miejscami ten czas jest wydłużony do 30 minut, tylko proszę pamiętać, że w między czasie jedzie pociąg Intercity, inny przewoźnik. Nawet w godzinach szczytu tam jest raz Pendolino, który nam zabiera przepustowość, jak również jeden TLK i Intercity” – mówił Aleksander Drzewiecki, prezes Kolei Śląskich.

„Odcinek Katowice-Katowice Ligota wymaga dobudowania dwóch torów i zwiększenia przepustowości na teraz” – podkreśla prezes Kolei Śląskich.

W tym rejonie jest planowana modernizacja, odpowiada za nią PKP, zarządca infrastruktury kolejowej.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.