Cisza wyborcza to anachroniczny twór, który w dobie nowych technologii jest zupełnie niepotrzebny. Internet żyje własnym życiem, a kandydaci i tak straszą z bilbordów, plakatów czy ulotek. To nie cisza wyborcza, to udawanie, że przez dwa dni wyborów nie ma. Udają radia, udają telewizje pod groźbą kary – Internet udaje mniej. Pytanie pozostaje czy za „like” powinna grozić kara? – pyta Artur Maciaszczyk

To oklepany już argument, ale i tak go powtórzę – w USA, gdzie kandydaci są prześwietlani praktycznie pod mikroskopem, ciszy wyborczej nie ma. Bo i po co? I tak jest nie do wyegzekwowania. Można udawać, że wyborów nie ma, ale co z tego, skoro przypominają nam o tym oszpecone wizerunkami kandydatów ulice. Nie pomagają tutaj zapewnienia, że się znamy, że będzie lepiej, że będzie uczciwiej – bo i tak wiemy jak będzie. Zabawnym aspektem ciszy wyborczej jest fakt, że właśnie media robią co mogą, żeby przetrwać ten ciężki dla nich okres – zawsze można się posiłkować wydarzeniami politycznymi z zagranicy albo jakimiś wypadkami drogowymi, ba może w jakimś ZOO akurat przyszła na świat panda. Ta sztuczna atmosfera w serwisach informacyjnych dla odbiorcy może być nawet zabawna, ale i tak zawsze czegoś brakuje.

Reklama

W dobie mediów społecznościowych cisza wyborcza ma jeszcze mniejszy sens niż kiedykolwiek. Dając „like” na Facebooku jednocześnie narażamy się na kontakt z aparatem represyjnym państwa i grzywnę od 20 zł do 5 tys. złotych. Za złamanie ciszy wyborczej, a najsurowiej karane jest publikowanie sondaży, grozi nawet milion złotych kary. Twitter w trakcie ciszy wyborczej był ostoją łamania tego jakże archaicznego wytworu prawodawstwa wyborczego. Internauci zamiast nazw partii podawali nazwy warzyw i ich przykładową cenę – ta odpowiadała szacunkowemu poparciu. Tym sprytnym zabiegiem obeszli prawo, czyli nie dodali niepotrzebnej pracy policji i prokuraturze. Organy państwa i tak w trakcie wyborów mają sporo pracy, np. policja ostatnio znajomemu kandydatowi na radnego dostarczyła osobiście pozew w trybie wyborczym. Ten miał 50 stron, więc skanowanie i wysłanie mailem – jak prosił sam pozwany – było chyba zbyt czasochłonne.

Cisza wyborcza teoretycznie to czas, który ma służyć wyborcy do zastanowienia się na kogo oddać swój z głos. I w sumie jest to jeden z najbardziej trafnych argumentów. Większość wyborców tak bardzo się wycisza, że nawet od urn nie dociera.

3 KOMENTARZE

  1. Pod lokalami i tak nie mogą stać bo KW zabrania agitacji przy szkołach np. 🙂

    Faktycznie Cisza Wyborcza jest trochę bezsensu bo i tak ludzie rozmawiają o polityce, a TVN24 Kamil Durczok przebiera nogami, żeby dotrwać do 21 🙂 Ja to bym w ogóle zakazał szpecenia miasta bibordami 😛

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
9 − 3 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.