Wiceprezydent Bogumił Sobula, pierwsze na zdjęciu / fot. InfoKatowice.pl

Radni dyskutowali na temat ostatniego posiedzenia Komisji Transportu Rady Miasta Katowice. To właśnie na niej nie pojawili się merytoryczni pracownicy Urzędu Miasta Katowice. Radni oraz zgromadzeni goście komisji nie mieli komu zadawać pytań. – Było to działanie uzgodnione i zamierzone – tłumaczył radnym wiceprezydent Katowic Bogumił Sobula i zapowiedział, że urzędnicy nie będą pojawiać się na komisji, bo są tam w sumie pytani o różne rzeczy. Według Sobuli to połączenie „komisji śledczej i wiecu”. 

Przez lata rządząca koalicja Forum Samorządowego i PiS forsuje w Katowicach swoją „kadłubkową” wizję funkcjonowania Rady Miasta Katowice. Narzekają na radnych opozycji, że dopytują podczas sesji o pewne sprawy omówione już na komisjach. Miasto jednak ciągle nie publikuje nagrań z komisji, tylko suche protokoły.

Teraz komisja Transportu, której pracą akurat kieruje opozycyjny radny Łukasz Borkowski (KO) została pokarana nieobecnością urzędników. Co już na ostatnim posiedzeniu zrodziło sporo problemów – m.in. spotkanie urzędników w sprawie parkowania hulajnóg, starali się przybliżyć obecni na komisji policjanci. Komisja w końcu poprosiła o informacje na piśmie od urzędników. Nieobecność urzędników jak się okazało, nie była przypadkowa.

Reklama

“Dobra tradycja katowickiej Rady Miasta”

W trakcie sesji, I wiceprezydent Bogumił Sobula tłumaczył, że urzędnicy wcale nie muszą się tam pojawiać (prezydent Katowic nie był obecny na sesji).

– Przedstawiciele prezydenta mogą uczestniczyć w pracach komisji, mogą ale nie muszą. To, że mogą według mniej jest pewnym przywilejem, przywilejem dla obu stron – tłumaczył wiceprezydent. Jak podkreślił, jest to dobra tradycja katowickiej rady miasta, bo dochodzi do wymiany poglądów, a raczej dochodziło.

Sobula jednoznacznie skwitował pracę samej komisji, podczas nieobecności jej przewodniczącego Łukasza Borkowskiego.

– To jest dla mnie trochę taki hybrydowy tryb, połączenie komisji śledczej i wiecu. O ile politycy, o ile za takich można uważać wiceprezydentów, mogą sobie z tym radzić, to tyle uważam, że naczelnicy, dyrektorzy miejskich jednostek do tej pory byli delegowani na tego typu komisję, czy na tę komisję, nie zasługują na to by być traktowani w taki sposób – mówił Bogumił Sobula.

Władze Katowic postanowiły pokarać krnąbrnych radnych biorących udział w komisji. Czym? Tym czym mogą, ograniczeniem de facto dostępu do informacji.

– Do czasu zmiany trybu pracy tej komisji, przedstawiciele prezydenta nie będą uczestniczyli w jej pracy – podkreślił Bogumił Sobula. To oznacza, że radni nie będą mogli pytać na miejscu urzędników, a jak będą mieli pytania, to mogą je sobie spisać. Odpowiedź dostaną za kilka tygodni.

– Postrzegam to jako rodzaj ukarania Komisji Transportu, bo dyskusje są dociekliwe, że zapraszani są eksperci – mówił Jarosław Makowski, szef klubu Koalicji Obywatelskiej w katowickiej radzie miasta.

Tym samym władze Katowic aż same proszą, o przeniesienie posiedzenia komisji właśnie na sesje Rady Miasta Katowice. Co w konsekwencji dla radnych opozycji może okazać się korzystne. O ile od biedy na komisji pojawi się jeden, może dwóch dziennikarzy, to sesje nie tylko są utrwalane w postaci nagrania, ale zawsze można swobodnie do nich wrócić. Zresztą na sesji również mogą występować mieszkańcy.

Przewodniczący Rady Miasta Katowice, zaznaczył, że „bierze piłkę w swoje ręce” i postara się sprawę rozwiązać. Z tym, że to przedstawiciel rządzącej w Katowicach większości Forum Samorządowego i PiS.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
13 − 13 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.