Adrian Szymura
foto: Grażyna Skrzypkowska

Czyja jest rzeka Rawa? Adrian Szymura podaje, że są dwie odpowiedzi. Formalna należy do Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Nieformalna – do wszystkich mieszkańców Katowic. Nie tylko tych mieszkających w jej sąsiedztwie, ale wszystkich katowiczan, ponieważ to miejska rzeka. I koniecznie rzeka, a nie kanał – podkreśla. To właśnie od poczucia tej wspólnej odpowiedzialności zaczyna się jego opowieść o Rawie i o mieście.

Adrian Szymura od ponad dekady działa społecznie na rzecz Katowic. Rada Dzielnicy Koszutka, Powiatowa Rada ds. Pożytku Publicznego, wybory do Rady Miasta. Współtworzy ogrody społeczne, jeździ na rowerze, pisze wnioski do budżetu obywatelskiego. Na swoim profilu w mediach społecznościowych niestrudzenie opisuje, jak próbuje wprowadzać ideę tzw. miasta szczęśliwego, analizuje miejskie sprawy.

Rawą się interesowałem od dawna, tylko się tym nie chwaliłem – wspomina Adrian Szymura. Gdy mama prowadziła mnie do zerówki, a wcześniej do przedszkola przy ulicy Moniuszki, rosła tam jabłoń. Drzewo wyglądało jak zaczarowane. Był środek zimy, a na tej jabłonce nadal wisiały wielkie czerwone owoce, a pod spodem płynęła brunatna Rawa” – opowiada, określając ten obraz jako baśniowy, ale z elementami grozy. Pamięta także stare zabudowania lodowiska Torkat – lekko zapomniane miejsce. Potem zobaczył Rawę ponownie w centrum Katowic podczas remontu rynku około lat 2012-2016. To właśnie ten moment ostatecznie przekonał go, że „coś z Rawą trzeba zrobić”. Z wielkim żalem przyjął fakt, że została ponownie zakryta. Uważam, że nie wykorzystaliśmy tego potencjału i znowu schowaliśmy ją na dziesiątki lat – dodaje. Na powierzchni w zamian zaprojektowano fontannę imitującą rzekę, jednak to nie jest to samo.

A Katowice jako miasto – miasto szczęśliwe – mogą być skupione właśnie wokół Rawy. To wzdłuż niej – jak podpowiada Adrian – może powstać rzeczny park linearny z gatunkami właściwymi dla regionu i siedliska związanego z rzeką. Wierzby i olchy to dobry początek nasadzeń wzdłuż koryta. Do tego drogi rowerowe, ścieżki i miejsca odpoczynku. Być może w niektórych miejscach Rawa mogłaby ponownie meandrować i tworzyć niewielkie rozlewiska bez betonowej zagrody. Taki teren zielony rozciągałby się od Chorzowa, przez Katowice, aż do Sosnowca. To całkiem spory potencjał. Tylko – jak mówi Adrian – urzędnicy muszą do takich koncepcji po prostu „dorosnąć”, a w miejskich biurach nastąpić zmiany pokoleniowe. Póki co warto zachęcać mieszkańców do spędzania czasu na bulwarach Rawy poprzez różne tzw. działania miękkie, takie jak Święto Rawy, spotkania czy pikniki. Trzeba zrobić nad nią i wokół niej szum – dodaje Adrian.

Jak my, jako mieszkańcy, możemy współtworzyć miejską przestrzeń, a w szczególności tę rzeczną? Adrian wskazuje, że warto zacząć od siebie i swoich codziennych przyzwyczajeń. Gdy kilka lat temu zorganizował zwiedzanie oczyszczalni ścieków na Klimzowcu w Chorzowie, dowiedział się, że patyczki do uszu, środki higieny osobistej oraz włosy zatykają urządzenia i sita, przez co trudniej oczyszczać wodę. Dalej warto nie wylewać i nie wrzucać do rzeki czegokolwiek, a następnie przyjąć postawę obywatelską i zgłaszać takie sprawy odpowiednim służbom. Nie na zasadzie donoszenia, lecz z troski o wodę w mieście, która w dobie postępujących zmian klimatycznych może być potrzebna do schładzania śródmiejskiej części Katowic. Zanieczyszczona substancjami niewiadomego pochodzenia tej funkcji nie spełni. Katowice to miasto wojewódzkie, członek Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, a z drugiej strony – jak mówi Adrian – „ma uznawaną za kanał rzekę wstydu”.

Idea miasta szczęśliwego opiera się przecież na wykorzystaniu naturalnych zasobów okolicy i nowoczesnej urbanistyce, a nie na wstydzie za zapomnianą przez wielu rzekę. Zainteresowanie urbanistyką Adrian zawdzięcza mieszkańcom, z którymi przez lata współpracował, między innymi przy tworzeniu rady dzielnicy. Potem – jak wspomina – „do rąk wpadła mi książka Montgomery’ego Miasto szczęśliwe i kolejne z tej serii, której jestem fanem”. Podczas wyjazdów często porównuje rozwiązania urbanistyczne, a nawet coś tak prozaicznego jak miejska czystość. Tu Katowice na tle wielu miast Europy Zachodniej, a także Włoch, wypadają jego zdaniem bardzo dobrze, choć rzadko się o tym mówi. Powoli się to jednak zmienia. To – jak podkreśla – trend polegający na większej dbałości o swoją przestrzeń i o miasto. Każda taka zmiana wymaga jednak dialogu i …czasu.

A Rawa? Formalnie należy do Wód Polskich. Nieformalnie – do mieszkańców. I chyba właśnie od tego, ilu z nas będzie gotowych powiedzieć „to także moja rzeka”, zależy jej przyszłość. Póki co płynie, jest i żyje.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.