Urząd Miasta Katowice w połowie 2014 r. podał do sądu prezesa Stowarzyszenia Bona Fides Grzegorza Wójkowskiego. Zdaniem władz Wójkowski naruszył dobre imię miasta mówiąc publicznie o nietransparentnym działaniu urzędu i zwodzeniu katowickich organizacji pozarządowych. Po kilkunastu miesiącach procesu Sąd Okręgowy w Katowicach w pełni zgodził się ze społecznikiem, podkreślając w ustnym uzasadnieniu wyroku, że postępowanie magistratu było nieprzejrzyste, a rolą organizacji pozarządowych jest właśnie wydobywanie tego typu działań na światło dzienne i ich krytyka. Co ciekawe, miasto w tej sprawie korzystało z usług prywatnej kancelarii prawnej.

Urząd Miasta Katowice od połowy 2013 r. współpracował ze Stowarzyszeniem Współpracy Regionalnej, jedną z katowickich organizacji pozarządowych, przy tworzeniu projektów w ramach tzw. Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych (ZIT). Sam fakt współpracy z SWR-em nie byłby naganny, gdyby nie fakt, że w tym samym czasie przedstawiciele wielu innych organizacji z miasta dopytywali się urzędników o możliwość realizacji projektów w ramach ZIT-ów. Na wszystkie pytania społeczników zadawane w ciągu około pół roku magistrat zawsze odpowiadał, że jeszcze jest za wcześnie na współpracę, ale że na pewno zaprosi organizacje do rozmów.

W lutym 2014 r. opublikowano w Internecie projekt „Strategii Rozwoju Subregionu Centralnego Województwa Śląskiego na lata 2014 – 2020”, w dokumencie znalazły się także projekty, które śląskie miasta planują realizować w ramach ZIT-ów, a wśród nich pięć projektów Stowarzyszenia Współpracy Regionalnej o wartości ponad 22 milionów złotych. W środowisku katowickich organizacji pozarządowych zawrzało, a najgłośniej zabrał głos prezes Stowarzyszenia Bona Fides Grzegorz Wójkowski.

Reklama

– Zintegrowane Inwestycje Terytorialne finansowane są ze środków unijnych, a więc publicznych. Wszystkie podmioty powinny mieć równy dostęp do informacji na ich temat i możliwość ubiegania się o te środki. Współpraca z jedną organizacją przy równoczesnym ukrywaniu informacji przed innymi była więc niedopuszczalna i jako prezes Stowarzyszenia Bona Fides musiałem zareagować – tłumaczy Grzegorz Wójkowski.

Niezadowolenie organizacji pozarządowych oraz krytyka Wójkowskiego na stronie internetowej Bona Fides i na łamach Gazety Wyborczej spowodowały, że Stowarzyszenie Współpracy Regionalnej wycofało się ze swoich propozycji. Rezultatem tych działań był jednak proces, jaki katowicki magistrat wytoczył prezesowi Bona Fides, który najpierw otrzymał pismo z urzędu, w którym straszono go wytoczeniem procesu karnego, a ostatecznie wytoczono przeciwko niemu sprawę w sądzie cywilnym o zniesławienie miasta Katowice.

Do sprawy przeciwko Grzegorzowi Wójkowskiemu magistrat wynajął prywatną Kancelarię Adwokacką adwokata Kazimierza Wójcickiego z Katowic. Zapytaliśmy w magistracie, ile miasto zapłaciło kancelarii za prowadzenie sprawy przeciwko społecznikowi. Usługi zewnętrznej kancelarii kosztowały miasto 4,5 tys. złotych, zasądzono też zwrot kosztów postępowania sądowego, magistrat będzie musiał oddać prezesowi Bona Fides ponad 3,2 tys. zł.

– Zastanawiające jest, że urząd nie pozwał redaktora Gazety Wyborczej, tylko osobę, która powiedziała w całym artykule jedno zdanie. Świadczy to moim zdaniem o tym, że działanie władz miasta miało na celu zastraszenie mnie i zamknięcie ust mi i innym mieszkańcom zatroskanym tym, co dzieje się w Katowicach. Magistrat za publiczne pieniądze przez kilkanaście miesięcy ciągał mnie po sądach narażając na stres i wydatki na obronę. Na szczęście pomógł mi w tej sprawie dr Michał Bernaczyk z Uniwersytetu Wrocławskiego, który zajął się moją sprawą za darmo. Jedyne koszty, jakie musiałem więc ponosić, dotyczyły przejazdów mojego adwokata z Wrocławia do sądu w Katowicach – opowiada prezes Bona Fides.

Proces przeciwko Wójkowskiemu wytoczony został jeszcze podczas ostatniej kadencji prezydenta Uszoka. Po objęciu rządów przez Marcina Krupę urząd nie wycofał pozwu, nie był też skory do rozmów na temat ugody.

Ostatecznie w zeszłym tygodniu, po ponad dwóch latach od reakcji Grzegorza Wójkowskiego, ogłoszony został wyrok w tej sprawie. Sąd Okręgowy w Katowicach w całości oddalił powództwo Urzędu Miasta Katowice, podkreślając w ustnym uzasadnieniu wyroku, że postępowanie magistratu było nietransparentne i nieprzejrzyste, a rolą organizacji pozarządowych jest właśnie wydobywanie tego typu działań na światło dzienne i ich krytyka.

– Cieszę się z wyroku sądu. Mam nadzieję, że moja sprawa będzie lekcją dla prezydenta Krupy, że po pierwsze wszystkie podmioty muszę być przez urząd traktowane równo, a po drugie my mieszkańcy mamy prawo krytykować działania władz, jeśli uważamy, że ich postępowanie jest niezgodne z demokratycznymi standardami – podsumowuje Wójkowski.

Miasto nie chce komentować orzeczenie sądu. – Wyrok jest nieprawomocny, w związku z tym nie komentujemy go – stwierdził Dariusz Czapla z biura prasowego magistratu.

6 KOMENTARZE

  1. […] Prezes naszego Stowarzyszenia prawie dwa lata temu został oskarżony przez Urząd Miasta Katowice o szkalowanie dobrego imienia miasta Katowice. Kilka dni temu Sąd Okręgowy w Katowicach w całości oddalił powództwo urzędu miasta. W ustnym uzasadnieniu wyroku Sędzia powiedział, że rolą takich organizacji jak Bona Fides jest patrzenie władzy na ręce, a krytykowanie władzy jest częścią państwa demokratycznego. Cała spraw kosztowała katowickich podatników prawie 8 tysięcy złotych. Więcej o całej sprawie można przeczytać w artykule w portalu InfoKatowice.pl. […]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
3 + 21 =


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.