Stowarzyszenie Aktywności Obywatelskiej Bona Fides opublikowało trzy nagrania, na których Krzysztof Wostal – osoba niewidoma i ekspert ds. dostępności – pokazuje, z jakimi trudnościami muszą mierzyć się w Katowicach osoby niewidome podczas przechodzenia przez przejścia dla pieszych. Filmy zrealizowano w dwóch lokalizacjach w centrum miasta i przy głównych trasach komunikacyjnych.
Każde nagranie dokumentuje te same problemy, które Fundacja Transgresja szczegółowo opisała kilka lat temu w obszernym raporcie przygotowanym w ramach ackji „Masz Głos” Fundacji im. Stefana Batorego. Od tego czasu – jak podkreślają aktywiści – nie zmieniło się nic.
Infrastruktura pełna pułapek
Na nagraniach widać brak sygnalizacji dźwiękowej i wibracyjnej, chaotycznie rozmieszczone słupki, wyciszone sygnały świetlne oraz zupełny brak linii prowadzących. W wielu miejscach przyciski nie informują dotykiem ani dźwiękiem o przyjęciu zgłoszenia, a sygnalizatory działają z różną głośnością na każdej nitce jezdni.
Osoby niewidome nie są więc w stanie samodzielnie ocenić, czy przejście jest bezpieczne, czy nie. Wielu z nich ryzykuje życie, próbując przechodzić przez ulicę „na wyczucie”.
„Szukam przycisku dłużej niż przechodzę przez ulicę”
Krzysztof Wostal w swoich komentarzach zwraca uwagę na brak jakichkolwiek standardów i konieczność improwizowania podczas każdego przejścia.
– „Najpierw muszę znaleźć sam słupek z przyciskiem, a to bywa trudniejsze niż samo przejście. Potem naciskam i… nic. Zero dźwięku, zero wibracji. Wtedy pozostaje mi tylko instynkt albo pomoc przypadkowych osób. To nie jest normalne, że w takim mieście tak wyglądają przejścia” – mówi Wostal.
Jego doświadczenia potwierdzają wnioski z raportu Transgresji, który już lata temu wskazywał, że katowickie przejścia nie spełniają podstawowych norm bezpieczeństwa.
Raport, który ostrzegał. Miasto, które nie zareagowało
Dokument Fundacji Transgresja szczegółowo opisywał bariery i rozwiązania stosowane w innych miastach europejskich, które mogłyby zostać wykorzystane w Katowicach. Zaznaczono w nim, że właściwie żadne przejście nie oferuje prawidłowej sygnalizacji wibracyjnej, a wiele miejsc pozbawionych jest nawet elementarnych oznaczeń dotykowych.
Nowe nagrania pokazują, że wszystkie te problemy pozostają aktualne. Zdaniem autorów raportu to zaniedbania, które realnie zagrażają zdrowiu i życiu mieszkańców.
Na potrzebę pilnych zmian zwraca uwagę także Grzegorz Wójkowski, prezes Bona Fides.
– „Dostępność przejść to nie luksus i nie dodatkowe udogodnienie. To element elementarnego bezpieczeństwa. Jeżeli osoby głuchoniewidome czy niewidome nie są w stanie samodzielnie przejść przez ulicę z powodu błędów infrastrukturalnych, to znaczy, że miasto nie realizuje podstawowego obowiązku wobec swoich mieszkańców” – podkreśla Wójkowski.
Apel do władz: zacząć od podstaw
Aktywiści apelują, by każda modernizacja miejskiej infrastruktury obejmowała montaż linii prowadzących, pól uwagi, sygnalizacji dźwiękowej oraz wibracyjnej. To – jak mówią – nie są kosztowne ani skomplikowane rozwiązania.
To nie fanaberia, lecz narzędzia, które pozwalają setkom mieszkańców poruszać się po mieście bez strachu i bez konieczności proszenia kogokolwiek o pomoc.































