Zawartość "Naszych Katowic" / fot. UM Katowice

W dwa lata miasto Katowice wydało ponad milion złotych na gazetę miejską. Informator „Nasze Katowice” kosztował podatnika duże pieniądze. Najwięcej drukowano i dostarczano mieszkańcom gazet w 2018 roku. Wcześniej Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, wystąpił do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o zakazanie samorządom wydawania własnych gazet. To “uzurpowanie roli gazet”, a zaraz za tym idzie utrudnianie dostępu do informacji dziennikarzom. Tutaj niestety Katowice nie zapisują się chlubną kartą, bo zdarzało nam się udawać do sądu, aby otrzymać informacje.

Informator miejski „Nasze Katowice” to tak naprawdę gazeta wydawana za publiczne pieniądze, pełna sukcesów miasta. Tam zawsze dobrze się dzieje, zawsze miasto działa, zawsze miasto się stara. Komunikaty są dokładnie sprawdzane, a każdy cytat wyszlifowany do granic możliwości.

Miasto samo o sobie

W 2017 roku miasto Katowice wydawało 40 tys. gazet i płaciło za to nieco ponad 362 tys. zł. Za sam druk specjalnego numeru gazety (140 tys. egzemplarzy) z okazji Budżetu Obywatelskiego miasto zapłaciło ponad 30 tys. zł, kolportaż to kolejne ponad 17 tys. zł.

Rok później – w roku wyborczym – miasto wydawało 140 tys. gazet miesięcznie i numery specjalne. W sumie gazeta w bieżącym roku będzie wydana 14 razy (we wrześniu i listopadzie zaplanowano dodatkowe numery specjalne). Koszt to ponad 646 tys. zł. Wcześniej magistrat tłumaczył, że powodem wzrostu nakładu nie są wybory, a inwestycji i Szczyt Klimatyczny.

– W odpowiedzi na zadane zapytanie 29 października 2018 r. informuję, że cały nakład miesięcznika Nasze Katowice (140.000 egzemplarzy) trafia do mieszkańców w formule kolportażu bezpośredniego, za wyjątkiem 10.000 egzemplarzy, dystrybuowanych poprzez Urząd Miasta, które trafiają do osób załatwiających tu swoje sprawy – poinformowała nas Joanna Górska z Urzędu Miasta Katowice. – Prace redakcyjne, w ramach wielu innych obowiązków, wykonują pracownicy Referatu prasowego Urzędu Miasta Katowice – dodała.

Jednak nie tylko urzędnicy piszą do gazety. Od lat z gazetą współpracuje Maciej Szczawiński, dziennikarz Polskiego Radia Katowice. Rocznie za pisanie tekstów do gazety otrzymuje 36 tys. zł (brutto).

Miasto przedstawiło nam też zamówienie z 2017 roku na teksty pisane przez KTC Filip Tecław również na kwotę 36 tys. zł (teksty miały być publikowane na stronie Katowicethecity.com, a wypłacane w zależności od ilości tekstów). KTC Filip Tecław w 2018 roku (na czas uzyskania przez nas odpowiedzi) miał podpisane z miastem 6 umów, każda na kwotę 980 zł. Umowy dotyczą tekstów do informatora „Nasze Katowice”, a także: „Publikacja wiadomości na temat inwestycji miejskich w portalach społecznościowych wraz z wykonanymi zdjęciami”.

Rzecznik nie chce prasy miejskiej

Rzecznik Praw Obywatelskich kilkukrotnie zwracał się do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w sprawie gazet wydawanych przez samorządy.

– Niedopuszczalne jest łączenie przez samorządy funkcji biuletynu informacyjnego i niezależnej prasy, gdyż jednym z jej zadań jest społeczna kontrola lokalnych władz – stwierdził rzecznik, który domaga się ustawowego wprowadzenia zakazu wydawania przez gminę prasy.


– Uzurpowanie przez biuletyny samorządowe roli gazet wiąże się niejednokrotnie z utrudnianiem dostępu do informacji dziennikarzom prasy prywatnej, co jest podważeniem fundamentalnej zasady wolności słowa i prawa dostępu obywateli do informacji publicznej – wskazał Adam Bodnar.


Mimo wyraźnych gwarancji konstytucyjnych, w ocenie Rzecznika istnieją zagrożenia, które powodują że w praktyce korzystanie z wolności słowa napotyka trudności. Za jedno z zagrożeń dla wolności słowa można uznać właśnie wydawanie tytułów prasowych przez jednostki samorządu terytorialnego.

Ważne pieniądze

Wątpliwości RPO budzi również kwestia łączenia przez pisma samorządowe funkcji publicznych z działalnością gospodarczą. Obawy te dotyczą w szczególności tego, iż samorząd może wydawać swe pismo w oderwaniu od zasad rynkowych, z pomocą środków publicznych oraz przy wsparciu zatrudnionych urzędników, którzy redagują jego treść w ramach obowiązków służbowych.

Zdaniem Rzecznika, prasa gminna często jest dostarczana odbiorcy bezpłatnie (tak jest w przypadku „Naszych Katowic”). – Jest pozbawiona ważnego – standardowego dla prasy prywatnej – źródła finansowania, które jest uzupełniane ze środków publicznych.

2 KOMENTARZE

  1. […] To jednak nie jedyny wzrost wydatków w obszarze medialno-promocyjnym miasta w 2018 roku. Miasto w ubiegłym roku zdecydowało o zwiększeniu nakładu informatora samorządowego (gazety miejskiej – pisząc wprost) z 40 tys. egzemplarzy do 140 tys. egzemplarzy, tak aby każdy mieszkaniec mógł się zapoznać z sukcesami obecnej władzy. Gdyby jednak taki typowy katowiczanin nie miał okazji do sięgnięcia po gazetkę, to odpowiedni kolportaż do skrzynek pocztowych załatwił sprawę. Tego typu wsparcia medialnego nie można przecenić, a przeciwko wydawaniu miejskich gazet głośno wypowiadał się Rzecznik Praw Obywatelskich. […]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
30 − 5 =


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.