Poczucie humoru to cenna cecha, ale warto wiedzieć, kiedy lepiej je schować do kieszeni — zwłaszcza na lotnisku. Przekonała się o tym pewna pasażerka w Katowicach-Pyrzowicach, która podczas odprawy na lot do Grecji oznajmiła, że w jej bagażu rejestrowanym znajduje się… bomba.
Do zdarzenia doszło wczoraj podczas odprawy na lot do Patras-Araxos. Służby potraktowały zgłoszenie bardzo poważnie. Na miejsce natychmiast wkroczyli funkcjonariusze Zespołu Interwencji Specjalnych Straży Granicznej, którzy wylegitymowali kobietę i sprawdzili jej bagaż pod kątem materiałów niebezpiecznych.
Na szczęście alarm okazał się fałszywy. W walizce nie znaleziono niczego podejrzanego. Całe zajście nie wpłynęło na funkcjonowanie lotniska: nie było opóźnień, ani problemów z odprawą graniczną.
Nie znaczy to jednak, że kobieta wyszła z sytuacji bez szwanku. Została ukarana mandatem w wysokości 500 zł na podstawie ustawy Prawo Lotnicze. Znacznie dotkliwszą karą okazała się jednak decyzja kapitana samolotu, który nie pozwolił jej wejść na pokład. Zamiast greckiego słońca – nieplanowany powrót do domu i nauczka na przyszłość.
Straż Graniczna przypomina, że nawet w żartach nie wolno zgłaszać informacji o zagrożeniu bezpieczeństwa, zwłaszcza na lotniskach. Taki „dowcip” może się skończyć nie tylko mandatem, ale i poważniejszymi konsekwencjami.





































