Urządzenia do głosowania w tyskiej Radzie Miasta / fot. AM / InfoKatowice.pl

W Tychach opozycyjni radni Stowarzyszenia Tychy Naszą Małą Ojczyzną (STMO) oraz Prawa i Sprawiedliwości zbierają podpisy pod petycją o utworzenie dziecięcego oddziału urazowo-rehabilitacyjnego w Szpitalu Wojewódzkim. Miasto, które przejmuje szpital od marszałka oddziału nie chce bo uważa, że nie jest potrzebny – tymczasem dzieci z Tychów np. ze złamaniami czy innymi urazami pomocy szukać muszą poza miastem, najczęściej w Katowicach-Ligocie.

Sprawę na sesji tyskiej Rady Miasta przedstawił radnym Jakub Chełstowski prezes Stowarzyszenia Tychy Naszą Małą Ojczyzną. – Od paru lat tyszanie w poszukiwaniu pomocy medycznej dla swoich pociech zmuszani są do podróżowania po różnych miastach województwa śląskiego. Chyba najwięcej wyjazdów jest do szpitala w Katowicach-Ligocie – mówił i zaapelował do radnych rządzącej koalicji PO i Inicjatywy Tyskiej (dawniej Klub Radnych Andrzeja Dziuby) aby włączyli się w akcję utworzenia oddziału. Zbieranie podpisów wywołało dyskusję wśród radnych o tym z kim i dlaczego współpracuje STMO. Mówiono też, że cała akcja ze zbieraniem podpisów ma charakter polityczny.

Co mówią mieszkańcy odnośnie problemów z dostępem do służby zdrowia w Tychach?

Reklama

Urszula Paździorek-Pawlik, przewodnicząca komisji Porządku Publicznego i Zdrowia stwierdziła, że temat został już poruszony i że sprawdzane jest zapotrzebowanie na tego typu usługi w Tychach. Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w 2014 roku 307 młodych tyszan było hospitalizowanych na oddziałach chirurgii dziecięcej. Najwięcej dzieci skorzystało z poradni chirurgicznych czyli pomocy w przypadku np. złamań – 1,7 tys.

– Zasadnym zdaje się stworzenie poradni, w której będzie udzielana pomoc dzieciom niewymagającym hospitalizacji, taka pierwsza pomoc w przypadku np. drobnych urazów. A przecież takim ulegają najczęściej dzieci – mówi Ewa Grudniok rzecznik Urzędu Miasta Tychy. Zwraca jednocześnie uwagę na potencjalne koszty działania w mieście oddziału chirurgii dziecięcej (urazowo-rehabilitacyjny nie istnieje w nomenklaturze NFZ). Te miałby być niezmiernie duże w stosunku do potrzeb jakie ma miasto. Nieoficjalnie mówi się, że utrzymanie oddziału kosztowałoby dziennie około 20 tys. złotych.

Radni STMO i PiS zbierają dalej podpisy pod petycją mają ich już ponad 500. – Dla mnie ten oddział nie musi być dochodowy. W mieście Tychy jest wiele niedochodowych przedsięwzięć i nikt z tego tytułu nie rozdziera szat – mówi radny Chełstowski.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
19 − 14 =


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.