W 9. kolejce ekstraklasy GieKSa pokonała na własnym stadionie Cracovią 3:2. Bramki dla Katowiczan zdobyli Nowak z rzutu karnego oraz Wdowiak i Shkuryn.
Po ostatnich dwóch bardzo słabych spotkaniach w Gliwicach i Lubinie trener Rafał Górak przed pojedynkiem z Cracovią zdecydował się na roszady w składzie. Zdecydowanie najważniejszą było na pewno posadzenie na ławce rezerwowych Arkadiusza Jędrycha, który od kilku lat jest prawdziwym filarem katowickiej defensywy i na dodatek kapitatem drużyny. Ten zasłużony pilkarz był jednak od początku sezonu w słabej formie i decyzja szkoleniowca nie może dziwić. Jego miejsce na murawie zajął Klemenz. Duże zmiany nastąpiły także w środku pola. W podstawowej jedenastce wybiegli Łukasiak, Wdowiak i Bartlewicz, a na rezerwie zostali Markovic, Wolski i Jirka.
Dużo okazji, brak goli
GieKSa rozpoczęła mecz z dużym animuszem. Już w drugiej minucie Wdowiak próbował przelobować Madejskiego, ale piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. W 7 min. kibicom Trójkolorowych znów mocniej zabiły serca, ale Nowak z pierwszej piłki trafił w poprzeczkę. Cracovia także nie zmierzała się w tym spotkaniu jedynie bronić. W 15 min. po ciekawie rozegranym rzucie wolnym na bramkę Kobylaka uderzył płasko Hasic, ale minimalnie obok słupka. W 23 min. w pole karne Pasów dynamicznie wpadł Kowalczyk. Zagrał futbolówkę do Nowaka, ale ten zamiast strzelać próbował ją jeszcze oddać do Kowalczyka. Zabrakło mu jednak precyzji i obrońcy zażegnali niebezpieczeństwo. Minutę później kapitan Katowiczan zdecydował się na strzał, ale Madejski nie miał problemów z interwencją. W 26 min., po rzucie wolnym golkiper przyjezdnych czujnie złapał piłkę odbitą przez jednego z obrońców. W 31 min. ponownie dał o sobie znać Nowak, który wypatrzył w polu karnym Shkuryna. Białorusin zbyt długo zwklekał jednak z oddaniem strzału i Madejski zabrał mu piłkę spod nóg. Cztery minuty później technicznym udarzeniem popisał się Wdowiak, ale trafił w słupek. W 40 min. w szybką kontrą wyszli Krakowianie, ale dobrą paradą przy próbie dośrodkowania popisał się Kobylak. W końcówce gospodarze ponownie byli blisko gola, ale uderzenie Klemenza z kilku metrów zablokował jeden z defensorów i po 45 minutach był bezbrakowy remis.
Rollercoaster w drugiej połowie
Druga połowa rozpoczęła się dla GieKSy katastrofalnie, bo już w 46 min. szybką akcję Cracovii strzałem głową zakończył Minchev, który nie dał szans Kobylakowi. Niesieni głośnym dopingiem kibiców Katowiczanie nie zamierzali jednak składać broni. W 50 min. po dośrodkowaniu Wasielewskiego główkował Nowak, ale jego strzał w linii bramkowej wybił obrońca. W tej samej sytuacji jeden z rywali zagrał jednak piłkę ręką i sędzia po analizie VAR podyktował jedenastę, którą na bramkę zamienił Nowak. Kolejne minuty to duża przewaga gospodarzy, którzy dążyli do objęcia prowadzenia. W 60 min. po błędzie obrony w wyśmienitej sytuacji znalazł się Bartlewicz, ale posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. Chwilę później w olbrzymim zamieszkaniu w polu karnym do piłki dopadł bardzo aktywny dzisiaj Wdowiak i Madejski musiał wyciągać piłkę z siatki po raz drugi. Od tego momentu GieKSa wyraźnie się cofnęła i do głosu doszli przyjezdni. Ich przewaga przyniosła efekt już w 73 min., kiedy wyrównujące trafienie głową zaliczył Nordas. Do ostatniego gwizdka sędziego obie drużyny szukały zwycięskiej bramki. W 90 min. przed utratą bramki po główce Mincheva uratowała GieKSę poprzeczka. Odpowiedź Katowiczan był jednak zabójcza i chwilę później Nowa Bukowa oszalała z radości po golu Shkuryna. Ostetecznie te pełne emocji spotkanie zakończyło się zwycięstwem GKS-u 3:2.
GKS Katowice – Cracovia 3:2 (0:0)
Bramki: Nowak, Wdowiak, Shkuryn – Minchev, Nordas
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (76. Jirka), Czerwiński (85. Olsen), Klemenz, Resta, Wdowiak (85. Galán) – Nowak, Łukasiak, Kowalczyk (76. Wolski), Bartlewicz (62. Wędrychowski) – Shkuryn.
Cracovia: Madejski – Henriksson (70. Ltaief), Al.-Ammari, Hasić (79. Kakabadze), Minchev, Knap, Perković (46. Burlet), Klich (64. Baumgartner), Traore, Piła, Berte (64. Nordas).






























