GieKSa zagrała w Gliwicach bardzo słabo i w pełni zasłużenie przegrała derbowe spotkanie z Piastem aż 0:3.
W ostatniej kolejce GieKSa po świetnym widowisku pokonała na wyjeździe Górnika Zabrze 3:2. Nie może więc dziwić, że jedyną zmianą w wyjściowej jedenastce był występ Mateusza Wdowiaka, który zastąpił kontuzjowanego w niedzielę Galana. Mecz z Piastem był drugim derbowym pojedynkiem Katowiczan w ciągu sześciu dni. Ciężko jednak je do siebie porównać. W Zabrzu stadion wypełniony był po same brzegi głośno dopingujących kibicami obu drużyn. W Gliwicach, pomimo że obiekt jest znacznie mniejszy, jedynie sektor gości pękał w szwach, a pozostałe trybuny świeciły pustkami. Od początku spotkania do ataku ruszyli gospodarze, którzy już w 6 min. objęli prowadzenie po precyzyjnym uderzeniu Sanci, po którym stojący między słupkami Kobylak nawet nie drgnął. W 9 min. w końcu wydawało się, że w dobrej sytuacji znajdą się goście, ale biegnący na bramkę rywala Markovic stracił równowagę i Lewicki nie miał problemów z odebraniem mu piłki. W 24 min. po rzucie rożnym w polu karnym GieKSy znów zrobiło się gorąco, na szczęście obrońcom udało się oddalić zagrożenie. W odpowiedzi na bramkę Grila strzelał Nowak, ale zbyt lekko i w dodatku wprost w bramkarza. W 31 min. w dużym zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do Kowalczyka, ten jednak także strzelił w sam środek bramki. Kolejne minuty to seria niebezpiecznych akcji Piasta. Pierwszych dwóch sytuacji gospodarze nie wykorzystali, ale w 36 min. huknął głową Rivas i Kobylak ponownie musiał skapitulować. Trójkolorowi obudzili się dopiero w doliczonym czasie gry, kiedy blisko kontaktowego gola był najpierw Shkuryn, a chwilę później Wdowiak. Obaj jednak strzelili obok bramki i po 45 minutach znacznie lepiej prezentujący się Piast w pełni zasłużenie prowadził 2:0.
W przerwie trener Rafał Górak zdecydował się na jedną roszadę. Na murawie pojawił się Wasielewski, który zastąpił na prawym wahadle Jirkę. I właśnie ten zawodnik już w 47 min. pognał na bramkę rywala, ale zamiast podawać do dobrze ustawionego Shkuryna, zdecydował się na oddanie strzału i cała akcja skończyła się rzutem rożnym. Gliwiczanie także jednak nie zamierzali spocząć na laurach, ale w 48 min. Kobylak poradził sobie z uderzeniem Vallejo. W 50 min. okazję na kontaktowe trafienie miał Shkuryn, ale trafił jedynie w boczną siatkę. W 58. z szybką kontrą wyszli podopieczni trenera Daniela Myśliwca. Sam na sam z Kobylakiem znalazł się Lima, ale uderzył obok bramki. Kolejne minuty to przewaga przyjezdnych, którzy jednak grali tak, jakby próbowali wejść z futbolówką do bramki, co w efekcie powodowało, że nie potrafili stworzyć większego zagrożenia w polu karnym rywala. W 72 min. dał o sobie znać Nowak, który wypatrzył w polu karnym Wasielewskiego, ale jego strzał obronił Gril. W 78 min. dwukrotnie na bramkę rywala uderzał Nowak. Pierwszy strzał zablokowany został przez obrońców, a z drugim poradził sobie gliwicki golkiper. Bezradni Trójkolorowi bili głową w gliwicki mur, za to w 85 min. z szybką kontrą wyszedł Piast i Vallejo pięknym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Kobylakowi i przekreślił jakiekolwiek nadzieje Katowiczan na zdobycie choćby jednego punktu. Ostatecznie GieKSa, która niczym nie przypominała dynamicznej drużyny sprzed tygodnia, uległa Piastowi Gliwice aż 0:3.
Piast Gliwice – GKS Katowice 3:0 (2:0)
Bramki: Sanca, Rivas, Vallejo
Piast Gliwice: Gril – Czerwiński, Rivas, Sanca (82. Kucharski), Boisgard (82. Maziarz), Ntamack (66. Katsantonis), Łabojko (52. Leśniak), Lewicki, Vallejo, Lima (66. Mucha), Twumasi. Trener: Daniel Myśliwiec
GKS Katowice: Kobylak – Jirka (46. Wasielewski), Klemenz, Jędrych, Resta, Wdowiak (75. Czerwiński), Markovic (59. Bartlewicz), Kowalczyk (83. Kokosiński), Wolski, Nowak, Shkuryn. Trener: Rafał Górak






























