Znacie sytuację, gdy na dotychczas inaczej wykorzystanym terenie ma powstać obiekt budowlany? Dla wielu mieszkańców okolicy jest to zaskoczeniem. Zaczynają gorączkowo poszukiwać informacji o samym obiekcie, dopytują, kogo tylko można, snują wizje różnych niedogodności.
Mało informacji wprost, więcej w źródłach internetowych, takich jak Biuletyn Informacji Publicznej, wyszukiwarki pozwoleń na budowę czy miejskie dokumenty planistyczne. Mnóstwo szczegółowych dokumentów, obliczenia i wykresy oraz brak poważnego dialogu z społecznością lokalną– po prostu: za jakiś czas będzie budowa. Mieszkańcy, z poczuciem lekceważenia i pominięcia – co wcale nie jest zaskoczeniem, mogą już na początku być nastawieni negatywnie i protestować.
Czy można inaczej? W założeniach nowoczesnej miejskiej urbanistyki standardem jest analiza uwarunkowań i dotychczasowej zabudowy, a także konsultacje społeczne.
Zabudowania przy ulicy 1 Maja 88 w Katowicach istnieją wiele lat. Według inwestora od około lat 70. XX wieku, choć niektóre źródła wskazują na lata 80-te XX wieku. Minęły lata, a budynek przejęła rodzinna firma Business Consulting. Firma specjalizująca się początkowo w reklamie i marketingu, a później również w doradztwie inwestycyjnym i nieruchomościach. W budynku funkcjonowały także biura innych przedsiębiorców, organizacji oraz podmiotów świadczących usługi medyczne.
Budynek z upływem lat przestał być tak nowoczesny, stąd pojawiła się myśl o nowej inwestycji zakładającej zmianę przeznaczenia na mieszkania z funkcjami usługowymi.
Jak wyjaśnia Adam Wilgus, jeden ze wspólników spółki Business Consulting oraz prezes zarządu spółki KAT1M88 lokalizacja ma wiele atutów, jest dobrze skomunikowana, nie ma problemu z dostępem do placówek edukacyjnych czy terenów zielonych. Jednak zamiast ograniczyć się do przygotowania projektu i złożenia dokumentacji, inwestor zdecydował się najpierw zaprosić mieszkańców okolicznych budynków do rozmowy.
Chcieliśmy to przedyskutować, zebrać opinie, zanim już będziemy mieli ten finalny sznyt tego projektu – mówi Adam Wilgus. Zaproszenia na spotkanie były przekazywane indywidualnie. Podjęliśmy taką decyzję, żeby rozdawać te zaproszenia osobiście, z uwagi na to, że osoby są głównie starsze i mogą nie mieć dostępu do internetu. Zależało nam, żeby te osoby nie poczuły się, że zostały pominięte – dodaje.
Spotkanie odbyło się w biurze firmy na początku czerwca 2026 roku. Wzięło w nim udział ponad dwadzieścia osób – mieszkańcy, radni miejscy, przedstawiciele rady osiedla Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Towarzystwa Budownictwa Społecznego oraz Uniwersytetu Ekonomicznego. Dodatkowo inwestor udostępnił adres e-mail i numer telefonu, umożliwiając zadawanie pytań także po zakończeniu spotkania.
Każdy przybyły mieszkaniec miał szansę zostać wysłuchanym, wnieść swoje uwagi i wnioski. Z konsultacji powstał dokument, a sam inwestor postanowił przekazać uwagi do pracowni projektowej i je skorygować. Jedna z uwag, jak opowiada Adam Wilgus dotyczyła przejazdu przez chodnik. Poszedłem ulicą 1 Maja i znalazłem dość dużo tych przejazdów”. Jednak „zwrócimy uwagę przy projekcie budowlanym, żeby to było miejsce dobrze oświetlone i dobrze widoczne. Była też uwaga odnośnie braku wizualizacji budynku z drugiej strony, od ulicy Cynkowej. To również zostało przekazane projektantowi. Są zawsze głosy, że nie, bo nie. Ale czasami są głosy, które zwrócą uwagę na coś, nad czym musimy popracować – podsumowuje.
Planowany budynek ma nawiązywać do dotychczasowej zabudowy, w tym sąsiedniej zabytkowej kamienicy. „Zależało nam, aby ten budynek był odwołaniem do tej zabudowy historycznej, ale nie był zabudową historyzującą”. Jednak, jak wskazuje Adam Wilgus, to na razie koncepcja. Dzisiaj pokazujemy tę wizualizację. Ona może nie być do końca taka – mówi, uczciwie dodając: „to jest dzisiaj trochę wróżenie z fusów”, ponieważ zmieniają się przepisy, warunki techniczne, a sam projekt budowlany dopiero powstaje.
Jeżeli inwestycja zostanie zrealizowana, firma zapowiada kontynuowanie kontaktu z najbliższymi sąsiadami. Zwłaszcza, że działa na terenie katowickiego Zawodzia od dawna. Będziemy chcieli mówić najbliższym sąsiadom…, żeby wiedzieli, na co się przygotować – dodaje Adam Wilgus. Bez sformułowań specjalistycznych, z możliwością dialogu – po prostu po ludzku.



































można? można! a mieszkańcy na pewno są wdzięczni, że firma tak po prostu nie sprzedała terenu deweloperowi, który by tam orał jak chciał, co swietnie pokazuje przykład budynku przy ul. Katowickiej – cud, ze zostawili kąsek chodnika, bo budowa kończy sie prawie na ulicy, a i tak swoją kubaturą kilkukrotnie przekracza to, co było tam wcześniej, no ale interes deweloperów stoi w tym mieści wyżej niż komfort mieszkańcow