Po niezwykle emocjonującym spotkaniu GieKSa zremisowała na własnym stadionie z Jagiellonią Białystok 2:2.
W chłodne, niedzielne popołudnie, przy szczelnie wypełnionych trybunach, GieKSa rozegrała spotkanie z Jagiellonią Białystok. Po wczorajszych wynikach wiadomo już było, że zwycięstwo w tym pojedynku da Katowiczanom pierwszy po 23 latach awans do europejskich pucharów. W wyjściowej jedenastce nastąpiło kilka zmian w porównaniu do ostatniego, zremisowanego meczu z Piastem Gliwice. Na murawie zobaczyliśmy Galana oraz Zrel’aka, którzy zastąpili Jirkę i Shkuryna. Już w pierwszej akcji, w trzeciej minucie, niesieni gorącym dopingiem kibiców Trójkolorowi wymanewrowali obronę gości i objęli prowadzenie po uderzeniu Bartosza Nowaka. Podopieczni trenera Rafała Góraka nie zamierzali spocząć na laurach i w 8 min. po rzucie z autu ładnym strzałem z ostrego kąta popisał się Kowalczyk. Białostoczanie odpowiedzi w 11 min., ale strzał z dystansu Pululu był zbyt słaby i nie przyspożył Strączkowe żadnych problemów. Od tego momentu goście zaczęli jednak coraz bardziej przeważać. Ich kolejny atak w 18 min. był jeszcze groźniejszy, ale piłka po uderzeniu Imaza trafiła w poprzeczkę. Pięć minut później gospodarze znów mogli mówić o sporym szczęściu, kiedy będący w idealnej sytuacji Pululu nie trafił w bramkę. W 31 min. przewaga przyjezdnych przyniosła w końcu rezultat. Piłka po rzucie rożnym trafiła na głowę Vitala, który pewnym strzałem doprowadził do wyrównania. Stracona bramka ponownie ożywiła GieKSę. W 36 min. z szybką kontrą wyszedł Nowak, który podał do Galana. Hiszpan wypatrzył jeszcze Kowalczyka, który huknął z całych sił, niestety obok słupka. Do przerwy żadnej z drużyn nie udało się już stworzyć zagrożenia w polu karnym rywala i po 45 minutach był jednobramkowy remis.
Druga odsłona rozpoczęła się dla Trójkolorowych źle. W 53 min. w zamieszaniu pod bramką sfaulowany został Vital, a jedenastkę na bramkę zamienił Pululu. W 65 min. Górak, widząc że jego podopieczni nie radzą sobie z rywalem, zdecydował się aż na trzy zmiany. Z murawy zeszli Milewski, Marković i Zrel’ak, których zastąpili Rasak, Wędrychowski i Shkuryn. Ta roszada Katowiczan ożywiła. W 70 min. celny strzał na bramkę oddał Nowak, ale zbyt słaby, żeby sprawić kłopoty Abramowiczowi. Cztery minuty później bramkarza gości próbował przelobować Galán, ale posłał piłkę obok bramki. W 78 min. ten sam zawodnik znów zdecydował się na techniczny strzał i tym razem futbolówka odbiła się od poprzeczki wpadła do siatki. Niesieni fanatycznym dopingiem kibiców Katowiczanie próbowali pójść za ciosem. W 81 min. zza pola karnego uderzył Wędrychowski, ale niecelnie. W 86 min. dwukrotnie blisko gola była Jagiellonia, ale Strączek popisał się fenomenalnym paradami po bombie Kozłowskiego i główce Bazdara. W doliczonym czasie gry przyjezdni mieli rzut wolny z 17 metrów, ale ponownie świetnie w bramce zachował się golkiper GKS-u. Spotkanie zakończyło się więc remisem 2:2 i o tym, czy GieKSa zagra w europejskich pucharach czy nie, dowiemy się po ostatniej kolejce, w której Trójkolorowi zmierzą się na wyjeździe z Pogonią Szczecin.
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2 (1:1)
Bramki: Nowak, Galan – Vital – Pululu
GKS Katowice: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90+3 Klemenz), Galán (90+3 Jirka) – Markovic (65. Wędrychowski), Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak – Zrel’ák (65. Shkuryn)
Jagiellonia Białystok: Abramowicz – Kobayashi, Pozo (76. Jóźwiak), Pululu (63. Bazdar), Imaz, Vital, Wojtuszek, Lozano (63. Mazurek), Montoia, Szmyt, Kozłowski (90+3 Kozłowski).






























