Widzew Łódź znalazł się w bardzo trudnej sytuacji w walce o utrzymanie w Ekstraklasie. Po porażce 0:1 z Koroną Kielce łodzianie spadli na 15. miejsce w tabeli i mogą przystąpić do ostatniej kolejki ze strefy spadkowej. Po meczu więcej niż o samym wyniku mówi się jednak o zachowaniu byłego zawodnika GKS-u Katowice Sebastiana Bergiera.
Jedyną bramkę spotkania zdobył w 61. minucie Dawid Błanik, który pokonał Bartłomieja Drągowskiego bezpośrednio z rzutu wolnego. Po końcowym gwizdku piłkarze Widzewa podeszli pod sektor gości, by podziękować kibicom za doping. W tle słychać było jednak szyderstwa fanów Korony, którzy skandowali „1 Liga, 1 Liga!”.
Wtedy Sebastian Bergier zareagował w sposób, który błyskawicznie obiegł media społecznościowe. Były napastnik GieKSy wykonał obsceniczny gest w stronę kibiców. Sprawą ma zająć się Komisja Ligi, a zawodnikowi grożą konsekwencje zarówno ze strony władz rozgrywek, jak i samego klubu.
Dla kibiców GKS Katowice takie zachowanie nie jest jednak wielkim zaskoczeniem. Mniej więcej rok temu Bergier już raz pokazał swój charakter właśnie w Katowicach. Jeszcze przed końcem sezonu, poza plecami klubu, dogadywał się z Widzew Łódź i ostatecznie opuścił GieKSę. Od tamtego momentu stał się postacią bardzo nielubianą wśród wielu kibiców z Bukowej.
Warto przy tym podkreślić, że nie chodziło o sam transfer. Kibice w Katowicach potrafią docenić zawodników odchodzących nawet do klubów uznawanych za większe czy bogatsze. Problemem w przypadku Bergiera był przede wszystkim sposób rozstania i brak klasy. Zresztą dziś trudno nawet mówić o sportowym awansie — Widzew Łódź balansuje na granicy spadku z Ekstraklasy, podczas gdy GKS Katowice walczy o miejsce w europejskich pucharach.
Dla porównania wielu kibiców przypomina dziś sytuację Oskara Repki. Pomocnik po zakończeniu sezonu odszedł z Katowic do Raków Częstochowa, ale zrobił to z szacunkiem wobec klubu i kibiców. Kiedy wrócił na Nową Bukową w barwach Rakowa, został nagrodzony brawami i podziękowaniami za lata gry dla GieKSy.
Sebastian Bergier pozostaje skutecznym napastnikiem. W tym sezonie zdobył dla Widzewa 14 bramek i dołożył trzy asysty. To właśnie on był bohaterem ostatniego zwycięstwa łodzian z Lechią Gdańsk, kiedy strzelił dwa gole i zaliczył asystę. Mimo tego trudno sobie dziś wyobrazić, by kibice w Katowicach chcieli jeszcze kiedyś zobaczyć go w koszulce GieKSy.
A jeśli Widzew Łódź spadnie z Ekstraklasy, Bergier zapewne zacznie rozglądać się za nowym klubem. I choć GKS Katowice rzeczywiście potrzebuje wzmocnień w ofensywie, to akurat jego powrót nie powinien być w Katowicach brany pod uwagę.

































