Dzisiaj o świcie – a Ona stoi, to opis artystycznej fotografii dotyczy wieży ciśnień w katowickiej dzielnicy Borki. Jeden z postów autorskich na profilu w mediach cyfrowych – Wieża Ciśnień Katowice Borki. Są także inne. O sięgającej 1907 roku historii obiektu, gdy „w pracowni słynnych na Śląsku architektów Zillmannów powstał projekt wieży w stylu secesji i modernizmu”.
Budowa trwała w latach 1911–1913, a wykonawcą robót była firma Lolat Eisenbeton Breslau A.G. Jest też charakterystyka – jedna z pierwszych budowli żelbetowych, zbudowana na planie okręgu o promieniu ok. 17 metrów, o wysokości 68 metrów, z czterema kondygnacjami po ok. 12 metrów oraz zbiornikiem wodnym. Obiekt wraz z działką został wpisany do rejestru zabytków w 1990 roku.
Pośród zdjęć, postów i życzeń jest także apel z 26 lutego 2026 roku: „Szanowny Panie Wojewodo, Szanowny Panie Marszałku, Szanowny Panie Prezydencie – ta wieża należy się Ołowianym Dzieciom i ich dzieciom”. Odezwa–apel, a tak naprawdę prośba o wsparcie działań Fundacji w zakresie złożonych wniosków dotacyjnych. Jest także grafika, projekt – koncepcja rewitalizacji wieży wodnej “Borki” zakładająca podział na kondygnacje i zaaranżowanie jej jako miejsca industrialnej historii dzielnicy, miasta i Śląska. Sala multimedialna, wystawiennicza, estrada, szatnie, garderoby, sanitariaty, a nawet strefa fitness i „obrotowa kawiarnia”, tak aby każdy z klientów patrzył w swoją ulubioną stronę. Jednym zdaniem – poważna i przemyślana inwestycja.
Wieżą opiekuje się właściciel, Benedict Kotzur – prezes zarządu Fundacji „Śląsk wczoraj i dziś” z Lublińca. Jak wspomina, „zakochał się w niej w 2004 roku”, a teraz każdego roku próbuje ją uratować przed zniszczeniem. Doraźne remonty wspomaga miasto Katowice, choć nie zaspokaja to wszystkich potrzeb. Czas na apelowanie do przedstawicieli urzędów jest nieprzypadkowy – niedawno wydano serial opisujący losy młodej lekarki, Jolanty Wadowskiej-Król, która zaczyna leczyć i ostatecznie ratuje przed skutkami ołowicy dzieci z robotniczego osiedla przy hucie.
„Wieża znajduje się tylko 1000 metrów od wyburzonego już osiedla familoków – mieszkań „ołowianych dzieci” – mówi pan Benedict. Dlatego jej rewitalizacja i oddanie do użytku im się należą. A do tego potrzebna jest niebagatelna kwota – 15–16 milionów złotych. Takie środki można otrzymać właśnie w ramach projektów.
Oprócz pism przyda się również wsparcie mieszkańców – dlatego w poniedziałek, 2 marca 2026 roku, o godzinie 16, właściciel organizuje spotkanie w wieży (ulica Korczaka 47). Zakładany efekt rozmów to wspólnie stworzona petycja do Marszałka Województwa Śląskiego.








































a właścicielem wieży jest kto? jeśli miasto to tylko ono ma prawo ubiegać się lub wyłożyć własne środki na jej rewitalizację, jesli osoba lub podmiot prywatny to również moze ubiegać sie o dotacje, pożyczkę lub wyłożyć własne środki na jej remont, apele do marszałka nie mają żadnego znaczenia