Wokół Strefy Czystego Transportu (SCT) narosło wiele obaw – od utrudnień dla kierowców po pytania o realny sens wprowadzania ograniczeń. Tymczasem analiza floty pojazdów w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii pokazuje, że działania obejmujące stosunkowo niewielką grupę aut mogą przynieść nieproporcjonalnie duże korzyści dla zdrowia mieszkańców i jakości powietrza, zwłaszcza w centrum Katowic.
Z danych CEPiK/SAMAR z listopada 2025 roku wynika, że w GZM zarejestrowanych jest około 782 tysiące osobowych samochodów benzynowych oraz 323 tysiące diesli. Większość z nich spełnia nowsze normy emisji spalin, co oznacza, że potencjalne ograniczenia nie dotyczyłyby masowo kierowców.
Największy problem stanowi jednak 5–6 procent najstarszych pojazdów – przede wszystkim diesli spełniających normy EURO 3–4. To właśnie ta niewielka część floty odpowiada za wyjątkowo duży udział w zanieczyszczeniach: niemal jedną czwartą emisji tlenków azotu oraz ponad jedną trzecią emisji pyłów. To właśnie te zanieczyszczenia są najbardziej szkodliwe dla zdrowia, szczególnie dla dzieci, seniorów i osób z chorobami układu oddechowego.
Ekspert: uderzenie w najbardziej emisyjne auta przyniesie korzyści wszystkim
– Ograniczenie wjazdu dla niewielkiej liczby najbardziej emisyjnych pojazdów może przynieść realne korzyści zdrowotne dla wszystkich mieszkających i przebywających w centrum Katowic – podkreśla Patryk Białas, ekspert ds. polityki miejskiej i jakości powietrza. Jak dodaje, wprowadzenie SCT oznacza zauważalną redukcję NO₂ i pyłów, które są powiązane m.in. z chorobami układu oddechowego i krążenia.
W praktyce to oznacza prostą zależność: jeśli z ruchu w najbardziej wrażliwych częściach miasta wyeliminuje się najmocniej trujące pojazdy, poprawa jakości powietrza jest możliwa bez obejmowania restrykcjami większości kierowców.
Etapy, progi i wyłączenia – bez tego strefa nie zadziała „sprawiedliwie”
Ekspert zwraca uwagę, że kluczowe jest etapowe wdrażanie SCT: z jasnymi progami, okresem przejściowym oraz katalogiem wyłączeń. Wśród wyjątków powinny znaleźć się m.in. rozwiązania dla dostawców oraz osób z niepełnosprawnościami.
Osłony i zachęty zamiast samego zakazu
W ocenie eksperta projekt SCT w Katowicach powinien iść w parze z instrumentami osłonowymi. Wśród propozycji pojawiają się m.in. ulgi i dopłaty do rowerów elektrycznych i cargo, które mogą stać się realną alternatywą dla części codziennych przejazdów po mieście.
Istotny ma być także stały monitoring efektów działania strefy, a następnie ewentualna korekta progów co 12–18 miesięcy. Chodzi o to, by zasady były dostosowane do tego, jak faktycznie zmienia się flota poruszająca się po Katowicach – a nie tylko do założeń „na papierze”.
„Niewielki odsetek aut, wyraźny efekt”
– Strefa Czystego Transportu to strategiczny ruch dla zdrowia mieszkańców i jakości powietrza w Katowicach: niewielki odsetek aut objętych ograniczeniami, ale wyraźny efekt środowiskowy – podsumowuje Patryk Białas.
Z perspektywy danych kluczowy wniosek jest jeden: SCT nie musi oznaczać rewolucji dla większości kierowców, żeby realnie ograniczyć emisje najbardziej szkodliwych zanieczyszczeń. Warunkiem jest jednak czytelny harmonogram zmian, rozsądne wyłączenia i wsparcie dla mieszkańców w dostosowaniu się do nowych zasad.





































Baju bajka cel jest biedaków wysadzić z aut i wsadzić na rowery w zime czy w jesień ale na Nfz nie ma kasy a bedą chorować 3 razy tyle co teraz
Biedacy i średniacy jeżdżą ZTM, to leniwcy i sknery kopcą, nie chcę ich pod moimi oknami! Mam nadzieję, że strefa czystego powietrza obejmie całe miasto, a co najmniej strefy parkingowe A i B!!!