Z czerni pojawia się najpierw napis: dotyk. Z czerni wyłania się rzeźba z papieru, obraca się — słychać głos Dominika Gocyły, a na dole prezentacji także są napisy dostosowane do potrzeb osób niedosłyszących. Film został zmontowany z pomocą Aleksandra Stebika, pod opieką artystyczną prof. Jolanty Jastrząb i Agaty Szymanek z Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach — pracowni Sztuka w Działaniu. To jednocześnie prezentacja procesu tworzenia, efektów warsztatów arteterapeutycznych oraz wywiad z niewidomą artystką Izabelą Jasińską.
To „przyszywana” ciocia Dominika, dlatego dobrze im się ze sobą pracuje. Ona zaś nazywa go „swoim impresario”, ponieważ pomysłów na to, jak eksponować jej prace i wspierać dalszy rozwój artystyczny, ma przynajmniej kilka na minutę. Farby akrylowe nakładane palcami, plastikowy widelec drapiący płótno, szyszka czy kawałek drewna maczany w farbie — tak stopniowo, z przypadkowych przedmiotów i własnych dłoni, prace nabierają innego charakteru: stają się głębsze, bardziej złożone, z użyciem kolorów. Ołówki o różnej miękkości, flamastry, glina. Izabela powoli zamienia swój pokój w pracownię — i maluje przy wsparciu Dominika, który miesza farby w jej ulubionych kolorach, zapamiętanych jeszcze z czasów, gdy widziała jako nastolatka.
Wystawa Izabeli Jasińskiej w Galerii Rzecznej w Rybniku znajduje się na piętrze, pośród prac innych artystów i grafików. Prace rozmieszczone są w różnych miejscach galerii — jedne tuż przy podłodze, inne wyżej. To zamierzone. Ściana miała pełnić rolę roboczą, gdzie przenikają się szkice, obrazy zróżnicowane tematycznie i warsztatowo. Te na wysokości rąk można oglądać także za pomocą dotyku.
Techniki są zróżnicowane: od ołówkowych szkiców, przez glinianego misia z serduszkiem w rękach, aż po mieszanki kolorów o różnych strukturach i wypukłościach. Druciki, kleksy, kawałki drewna nakrapiane farbą niczym marmur, kwiat zatopiony w akrylowej czerni — trochę jak plac zabaw ze słoniem. Tytuły tych z użyciem kolorów to: Ogień i woda, Zderzenie światłości z ciemnością…
Światłocień Rembrandta, Szapocznikow — trumna i bandaże, wyjazd do Krakowa: smok wawelski z pyskiem, ogonem i skrzydłem, precel – słuchamy natomiast w materiale filmowym – to rysunki rysikiem na tablecie i opowieść o tym z czym jej się kojarzy wizyta w krakowskim Muzeum Narodowym.
Gdy chodzi o odwzorowanie twarzy, na pierwszym planie pojawiają się czarne oczy — po prostu zawsze takie jej się podobały. Zainspirowała ją jedna z opowiedzianych prac malarskich pt. Dziewczynka z chryzantemami — obraz autorstwa polskiej malarki przełomu XIX i XX wieku, Olgi Boznańskiej, przedstawiający rudowłosą dziewczynkę z czarnymi oczami i bukietem chryzantem w rękach. Zaciekawiło mnie połączenie rudych włosów i czarnych oczu — wyjaśnia.
Izabela tłumaczy, że kolory widzi w jednym oku — to jakoś się nazywa, ale nie pamiętam jak — trochę jak kalejdoskop albo tkanka oglądana pod mikroskopem. Najczęściej są to żółcie, zielenie, biel, czasami niebieski. Kształty wyczuwa dotykiem. Mam fioła na punkcie żłobień łyżeczek i szkła — mówi. Kiedyś podobne prace tworzyła na ZPT w szkole podstawowej., Jednak — w przeciwieństwie do koleżanki z sąsiedniej ławki — nie potrafiła odwzorowywać kształtów. Jak wspomina, farby na plastyce były jej zmorą — gdy próbowała narysować człowieka albo zwierzę, wszystko wychodziło koślawo. Nie pomagało nawet wielokrotne gumowanie. Równo wychodziły tylko kolorowanki. Dlatego przez lata żyła w przekonaniu, że nie ma zdolności plastycznych.
Gdy Dominik Gocyła zaproponował jej udział w projekcie, odpowiedziała: Nie odmawiam. Spróbujmy. Jeśli się nie nadaję i zobaczysz, że to nie ma sensu, powiedz mi wprost. Nie obrażę się. Podchodziłam do tego jak pies do jeża. Bałam się, że coś zepsuję — wspomina. Dopiero podczas pracy warsztatowej poczuła, że jest inaczej. Ba — zmotywował ją do artystycznego wyrazu! Jeszcze rok temu w ogóle nie miałam pomysłów plastycznych. A teraz budzę się rano i myślę: dziś namaluję obraz — opowiada.
Jakie doświadczenia przeżyła podczas warsztatów? Wspomina zajęcia z buźkami z linoleum: Dopiero wtedy odkryłam, że emotki nie mają nosa!”. Dotychczas ich wygląd opisywała jej aplikacja w telefonie, ale dopiero poprzez dotyk naprawdę dowiedziała się, jakie są. Specjalna aplikacja pomaga jej także doświadczać sztuki w muzeach i galeriach — przecież nie każdy eksponat można po prostu dotknąć. Praca z gliną, choć wykonywana po raz pierwszy w życiu i wymagająca ze względu na trudności z ugniataniem, również sprawiła jej przyjemność. Sztuka jest dla wszystkich. Ludzie z dysfunkcją wzroku też chcą mieć do niej dostęp — pomóżcie im podziwiać dzieła i zachwycać się nimi na równi z widzącymi — pisała Izabela w alfabecie Braille’a, tworząc swój manifest.
Jest jeszcze jeden aspekt — sztuka pomaga osobom z dysfunkcjami w przepracowywaniu traum i ekspresji emocji. Poprawia humor, nastrój, po prostu sprawia mi radość. To nieważne, że potem nie można było domyć rąk z farby — podsumowuje i dodaje: Kiedy Dominik powiedział mi, że będziemy mieć wystawę w BWA, nie mogłam w to uwierzyć. To do mnie długo nie docierało!.
Jak wskazuje Dominik Gocyła osoby niewidome i niedowidzące są niewidoczne w przestrzeni artystycznej, a mają ogromne predyspozycje, mimo to rzadko słyszy się o ich twórczości. Ostatnią taką malarką była urodzona w 1905 roku Józefa Julia Budzyn-Nowakowa, znana z wyjątkowej determinacji twórczej, szczególnie po utracie wzroku w wyniku wypadku samochodowego. Także tutaj można zauważyć pewną prawidłowość — przelewanie na obraz emocji „z głowy”, które poruszają innych, oraz myślenie abstrakcyjne.
Oprócz samej frajdy z tworzenia prace Izabeli Jasińskiej można było zobaczyć w katowickiej Galerii BWA, a do 28 lutego 2026 roku prezentowane są w Galerii Rzecznej w Rybniku.





































