Kobieta i mężczyzna siedzą przy stole w jasnym mieszkaniu; na blacie dzbanek z herbatą, kubki i ciastka, w tle rośliny na parapecie oraz choinka.
foto: Grażyna Skrzypkowska
Reklama

Dominik Gocyła jest studentem piątego roku Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. Studiuje grafikę, jednak sam, samotny proces artystyczny — wykonywanie na przykład linorytu czy składania książek — przestał mu wystarczać. Postanowił więc wykorzystać swoje naturalne umiejętności jako wsparcie arteterapeutyczne dla osób potrzebujących.

Skąd te zainteresowania? Po pierwsze — dzięki matce, pedagogowi specjalnemu; po drugie — poprzez uczęszczanie do szkoły integracyjnej; wreszcie — dzięki wierze. W ten sposób zrozumiał, że ludzie mogą żyć z różnymi niepełnosprawnościami.
„We mnie zawsze gdzieś było działanie z drugim człowiekiem, działanie społeczne, ponieważ moja mama zaszczepiła to we mnie” — mówi.

Na początku były warsztaty terapeutyczno-graficzne z dziećmi z OREW w Chorzowie. Dominik przygotował wycięte z wykładziny linoleum buźki — emotikony. Uczestnicy, korzystając nie tylko ze wzroku, lecz także z dotyku, określali na ich podstawie emocje. Następnie przyszedł czas na obserwację i opis sytuacji z perspektywy rodziców dziecka w spektrum autyzmu. Z tych działań powstała publikacja opisująca codzienność oraz podtrzymującą ich wiarę w Boga. Dominik nazywa ich „niewidzialnymi bohaterami”.

Kolejne inicjatywy związane są już z pracownią Sztuka w Działaniu, prowadzoną przez prof. Jolantę Jastrząb i dr Agatę Szymanek. Jak opowiada Dominik Gocyła, w uczelnianym pomieszczeniu znajdują się stoły pamiętające niejedną pracę artystyczną. Niegdyś — o czym świadczą pozostałości farb — tworzono przy nich obrazy, dziś natomiast toczą się rozmowy. W atmosferze wspólnoty, zrozumienia i wzajemnego słuchania rodzą się pomysły, które często materializują się w konkretnych działaniach.

W ramach pracy pracowni odbyły się także warsztaty arteterapeutyczne na oddziale onkologicznym — z pacjentami chorującymi onkologicznie. Zajęcia dotyczyły pracy z bioluminescencją, czyli zjawiskiem wytwarzania i emitowania światła w wyniku reakcji chemicznych.

Podczas jednej z serii rozmów, przy uczelnianym stole, Dominik wpadł na pomysł zaproszenia do pracy arteterapeutycznej osób z dysfunkcją wzroku. Jego dotychczasowe obserwacje wskazywały, że są osoby aktywne, ale także takie, które spędzają czas w domowym zaciszu — czasem nie dlatego, że nie chcą działać, lecz dlatego, że brakuje im przestrzeni. Znał taką osobę. Iza jest jego duchową siostrą we Chrześcijańskiej Wspólnocie Zielonoświątkowej. Niewidoma od czternastego roku życia kobieta zgodziła się na współpracę, obdarzając go zaufaniem i chcąc wesprzeć jego naukę. Ku własnemu zdziwieniu — przy wsparciu Dominika — zaczęła tworzyć. „Ona wyrosła w przekonaniu, że nie umie. Okazało się jednak, że po prostu nikt nie dał jej odpowiednich narzędzi”.

Najpierw pracowała rękami, potem innymi narzędziami malarskimi — a nawet szyszką czy widelcem. Pojawiły się farby i kolory, które pamiętała z czasów, gdy jeszcze widziała. Następnie ołówki o różnej miękkości — sama o nie poprosiła — a aby je odróżniać, zastosowano specjalne gumki na ich końcach. Podczas spotkań uwierzyła, że może. Przepracowała traumę i szkolne niepowodzenia; za pomocą sztuki opowiadała o wycieczce do Krakowa czy wizycie w muzeum. „To nie jest tak, że warsztaty leczą. One pomagają nieść to, co boli” — podsumowuje Dominik Gocyła.

Z prac stworzonych przez Izę powstała wystawa — zupełnie wyjątkowa. Jej dzieła można nie tylko oglądać, lecz także dotykać i doświadczać innymi zmysłami. To zupełnie inne przeżycie, na które osoby bez dysfunkcji wzroku rzadko zwracają uwagę.
„Sztuka nie jest do szuflady. Albo działa w instytucjach, albo jest dla drugiego człowieka” — dodaje.

Dlatego warto zwracać uwagę na wystawy, które można nie tylko oglądać, ale również odczuwać. Tak właśnie wyglądała ekspozycja w Małej przestrzeni Galerii BWA w Katowicach. Prace zyskały uznanie, a Dominik — niczym impresario z prawdziwego zdarzenia — poszukuje kolejnych miejsc do prezentacji tych niezwykłych dzieł. Dlaczego? Powód jest prosty: osoby niewidome i niedowidzące są niemal niewidoczne w przestrzeni artystycznej, a przecież mają predyspozycje i potencjał twórczy. Warto więc udzielać wsparcia, pomagać poprzez sztukę i uświadamiać sobie, że posiadamy inne zmysły — choć na co dzień rzadko o nich myślimy.

Obecnie prace Izabeli Jasińskiej można zobaczyć w Galerii Sztuki Rzeczna Rybnickiego Centrum Edukacji Artystycznej w terminach 12.12.2025-28.02.2026 r., a działania Dominika obserwować na profilu ulotny_szkic na Instagramie.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.