foto: Jacek Waszut-Wójkowski
Reklama

Kilka dni temu w jednym ze sklepów w Chorzowie doszło do niebezpiecznego incydentu. 40-letni mieszkaniec miasta wszedł do lokalu z nożem w ręku, użył przemocy wobec ekspedientki, a następnie ukradł dwa napoje. Policjanci z Komisariatu Policji II w Chorzowie szybko zajęli się sprawą, tym bardziej, że finał całej historii okazał się bardzo nietypowy.

Niedługo po zajściu mężczyzna… sam pojawił się na komisariacie. Podczas składania wyjaśnień twierdził, że nie chciał nikogo skrzywdzić ani faktycznie użyć noża. Jak mówił, jego celem było to, aby trafić do więzienia. Jak ustalili śledczy, 40-latek był już wcześniej karany za podobne przestępstwa.

Tego typu sytuacje, choć brzmią jak scenariusz filmu, rzeczywiście się zdarzają. Specjaliści zwracają uwagę, że niektórzy sprawcy – zwłaszcza osoby zmagające się z bezdomnością, uzależnieniami czy kryzysem psychicznym – mogą postrzegać więzienie jako „bezpieczniejsze” miejsce niż życie na wolności: z dachem nad głową, jedzeniem i pewną przewidywalnością. Nie usprawiedliwia to przestępstwa, ale pokazuje, jak desperacja i brak wsparcia mogą popychać ludzi do skrajnych zachowań.

Funkcjonariusze przypominają też, że za każdym takim zdarzeniem kryją się realne emocje ofiar – strach i poczucie zagrożenia. Nawet jeśli sprawca deklaruje, że „nie chciał nikogo skrzywdzić”, osoba, wobec której użyto przemocy czy grożono jej nożem, doświadcza poważnego stresu i traumatycznej sytuacji.

40-latek został zatrzymany i usłyszał zarzut rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Prokurator skierował wniosek o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu, a sąd przychylił się do tego wniosku, orzekając areszt na trzy miesiące. Za taki czyn grozi kara od 3 do nawet 20 lat pozbawienia wolności.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.