Zaparkowane auta na chodniku
foto: czytelniczka infokatowice.pl
Reklama

Mieszkanka okolic ul. Sokolskiej i Zabrskiej w centrum Katowic od miesięcy walczy z nagminnym łamaniem przepisów parkowania. Szczególnie w dni większego ruchu samochody zastawiają przejścia dla pieszych, wjazdy oraz chodniki – tak, że nie zostaje wymagana szerokość przejścia, a miejscami wolna przestrzeń jest mniejsza niż metr, co uniemożliwia przejazd wózkiem dziecięcym czy inwalidzkim. Dla pieszych oznacza to konieczność schodzenia na jezdnię i realne zagrożenie bezpieczeństwa.

Sprawę zgłaszała najpierw przez platformę NaprawmyTo. W odpowiedzi usłyszała, że informacje są „wykorzystywane w codziennej pracy”, a w razie wykroczeń w czasie rzeczywistym powinna dzwonić na 986 lub 112 albo wysyłać zdjęcia mailem. Z danych straży wynikało, że w rejonie przeprowadzono 19 interwencji w ciągu roku – zdaniem mieszkanki, przy skali problemu to liczba zdecydowanie zbyt niska, skoro w jeden intensywny dzień można by interweniować wielokrotnie częściej.

Kolejnym krokiem było dokumentowanie wykroczeń zdjęciami i zgłaszanie ich przez platformę „Uprzejmie donoszę”. W szczycie potrafiła wysłać nawet 17 zgłoszeń dziennie. Każde zostało potraktowane jako osobna sprawa – straż miejska wezwała ją na cztery przesłuchania, z których każde trwało 40–90 minut. Z dojazdem oznaczało to nawet 6 godzin tygodniowo wyrwanych z pracy. Jak podkreśla, strażnicy byli życzliwi, ale system zrzuca zbyt duży ciężar na osobę zgłaszającą i zwyczajnie zniechęca do dalszej aktywności.

Mieszkanka interweniowała także w urzędzie miasta – dodatkowe patrole przez trzy weekendy odnotowały 8 wykroczeń, co w jej ocenie wciąż nie oddaje skali zjawiska. Z okien i podczas spacerów widzi znacznie więcej przypadków nieprawidłowego parkowania, szczególnie wzdłuż chodników i przy przejściach dla pieszych. – Mieszkam tu, a chodnik zamiast dla pieszych staje się parkingiem. Jako kierowca i piesza mam po prostu utrudnione życie. Nie mam już pomysłu, co jeszcze mogę zrobić – podsumowuje.

Zwraca też uwagę, że problem nie wynika wyłącznie z braku miejsc parkingowych w centrum. Często – jak relacjonuje – wolne miejsca znajdują się dwie przecznice dalej, ale część kierowców woli zatrzymać się „pod samym wejściem”, nawet kosztem bezpieczeństwa innych i łamania przepisów. Próby zwracania uwagi na miejscu kończą się zazwyczaj wzruszeniem ramion lub tłumaczeniem, że „to tylko na chwilę”.

Sprawa pokazuje szerszy problem: egzekwowanie przepisów ruchu drogowego w ścisłym centrum miasta opiera się dziś w dużej mierze na determinacji pojedynczych mieszkańców, którzy dokumentują wykroczenia i poświęcają swój czas na procedury. Bez zmian systemowych – skuteczniejszych patroli, częstszych kontroli w godzinach szczytu i realnych konsekwencji dla kierowców – chodniki w wielu miejscach wciąż będą bardziej parkingiem niż przestrzenią dla pieszych.

Reklama

2 KOMENTARZE

  1. Wybudować parkingi wielopoziomowe naziemne w centrum i na osiedlach mieszkaniowych. Zamykanie oczu przez władze na narastajacy problem nie zlikwiduje problemu. Polacy ze względu na tempo życia potrzebują samochodów by zaoszczędzić czas na przemieszczanie. Obecnie co raz trudniej żyje sie w mieście, które nie rozwiązuje problemów mieszkańców.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.