W rozgrywanym awansem spotkaniu 18 kolejki Ekstraklasy GieKSa przegrała na wyjeździe z Rakowem Częstochowa 0:1.
Mecz z Rakowem Częstochowa był ostatnim występem GieKSy w 2025 r. W wyjściowej jedenastce nastąpiło kilka zmian w porównaniu do ostatniego ligowego pojedynku z Pogonią Szczecin. Na murawie nie pojawili się walczący z urazami Kowalczyk i Kuusk, a także Marković. W ich zastępstwie wystąpili Wędrychowski, Milewski i pauzujący przed tygodniem za kartki Wasielewski.
Piłkarskie szachy w pierwszej połowie
Na początku spotkania nieznaczną przewagę uzyskali gospodarze, którzy jednak nie byli w stanie przeprowadzić żadnej groźnej akcji. Po kilku minutach katowiczanie zaczęli grać odważniej i to oni stworzyli pierwsze ciekawe okazje. Strzały Jędrycha w 14 i Wędrychowskiego w 15 min. poszybowały jednak nad poprzeczką. Kolejne długie minuty to głównie gra w środku boiska. W 36 min. po szybkim kontrataku w sytuacji sam na sam mógł znaleźć się Zrel’ak, ale w ostatniej chwili futbolówkę odebrał mu Konstantopoulos. Chwilę później Trójkolorowi wychodzili z akcją trzech na jednego, ale Zrel’ak zachował się fatalnie i odegrał piłkę do wracającego Racovitana. W końcówce pierwszej połowy, po błędzie w wyprowadzaniu piłki, swoją najlepszą akcję przeprowadzili częstochowianie. W dobrej sytuacji strzeleckiej w okolicach szesnastego metra znalazł się Brunes, na szczęście uderzył zbyt wysoko. Po 45 min. był więc bezbramkowy remis.
Dominacja gospodarzy
W 52 min. w pobliżu pola karnego został sfaulowany Nowak, niestety rzut wolny wykonywany przez samego poszkodowanego zatrzymał się na murze rywali. W kolejnych minutach dużą przewagę na boisku uzyskał Raków. W 57 min. po stracie w środku pola Wędrychowskiego w świetnej sytuacji znalazł się Bulat, który huknął wysoko nad poprzeczką. W 59 min. strzelał głową Diaby Fadiga, ale także obok bramki. w 61 min. częstochowianie byil jeszcze bliżej sukcesu, ale Makuch trafił w poprzeczkę. Widząc kłopoty swoich zawodników trener Rafał Górak w 65 min. zdecydował się na dwie zmiany. Wędrychowskiego i Czerwińskiego zastąpili Marković z Rogaką. Niestety nie przyniosło to zamierzonego efektu, bo w 67 min. piłkę w siatce po dośrodkowaniu Diaby’ego-Fadigi umieścił Brunes. GKS nie zamierzał jednak składać broni i w 75 min. będący w wyśmienitej sytuacji Marković trafił w poprzeczkę. W 78 min. z szybką kontrą wyszli częstochowianie, ale Amorim uderzył słabo i Strączek nie miał problemów z interwencją. Dwie minuty później po kolejnym kontrataku w pole karne przyjezdnych wpadł Brunes, ale nie udało mu się oddać strzału. Choć katowiczanie do końca ambitnie próbowali wyrównać, ta sztuka im się nie udała. Bliżej kolejnego gola byli gospodarze, ale nie znaleźli po raz drugi sposobu na Strączka. Ostatecznie Trójkolorowi przegrali więc z Rakowem 0:1 i zakończyli rundę jesienną z dorobkiem 20 pkt w 17 meczach. Na wiosnę czeka ich zacięty bój o utrzymanie w szeregach Ekstraklasy.
Raków Częstochowa – GKS Katowice 1:0 (0:0)
Bramka: Brunes
Raków Częstochowa: Zych – Konstantopoulos, Racovitan, Svarnas, Pieńko (73. Amorim), Barath, Bulat (57. Repka), Carlos (46. Ameyaw), Mircetić (46. Diaby-Fadiga), Makuch, Brunes (80. Rondić).
GKS Katowice: Strączek – Wasielewski, Czerwiński (65. Rogala), Jędrych, Klemenz, Galán – Wędrychowski (65. Markovic), Bosch, Milewski (82. Błąd), Nowak – Zrel’ák (72. Shkurin).































