Niedzielna noc w centrum Będzina była bardzo niespokojna. Około godziny 3.00 zapaliła się kamienica przy alei Hugona Kołłątaja. Ogień szybko przeszedł z jednego z mieszkań na klatkę schodową, a potem na poddasze i dach budynku. Z kamienicy ewakuowano trzy osoby, jedna trafiła do szpitala.
Według strażaków ogień objął dwukondygnacyjny budynek o powierzchni około 330 metrów kwadratowych. Gdy pierwsze zastępy dotarły na miejsce, płomienie były już widoczne nad dachem, a sytuacja wymagała natychmiastowego rozwinięcia kilku linii gaśniczych i zabezpieczenia sąsiednich kamienic stojących w zwartej zabudowie śródmiejskiej.
Nocna akcja kilkunastu zastępów
Skala pożaru wymusiła dużą mobilizację sił. W kulminacyjnym momencie na miejscu działało 18 zastępów Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej, łącznie około 65 ratowników. Wśród nich były także dwa zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Katowicach – samochody 301-21 oraz 301-50, które wspierały działania miejscowych jednostek.
Strażacy prowadzili natarcie zarówno od zewnątrz, jak i wewnątrz budynku. Jednocześnie pilnowali, by płomienie nie przeskoczyły na sąsiednie dachy. Udało się obronić przyległe kamienice, a ogień został zatrzymany w obrębie jednego obiektu.
W budynku w chwili wybuchu pożaru przebywały trzy osoby. Dwie z nich zdołały wyjść na zewnątrz jeszcze przed przyjazdem straży. Trzecią osobę – starszą kobietę – ratownicy ewakuowali z balkonu przy użyciu drabiny, gdy klatka schodowa była już silnie zadymiona. Jedna z ewakuowanych osób została ranna i trafiła pod opiekę Zespołu Ratownictwa Medycznego.
Na miejscu akcją kierował oficer z miejscowej komendy PSP. Po kilku godzinach intensywnych działań pożar udało się opanować. Nad ranem strażacy wciąż dogaszali zarzewia ognia w konstrukcji dachu i dokładnie przeszukiwali pogorzelisko, aby wykluczyć obecność innych osób w budynku.
Katowicka jednostka wspiera sąsiadów
Wyjazd katowickich zastępów do Będzina to przykład codziennej współpracy strażaków z całej aglomeracji. Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza nr 1 w Katowicach regularnie uczestniczy w działaniach poza granicami miasta, gdy skala pożaru lub innego zdarzenia wymaga wsparcia dodatkowych sił i środków.
Dzięki takiemu systemowi dysponowania służb możliwe jest szybkie reagowanie na największe i najtrudniejsze akcje w regionie. W praktyce oznacza to, że w chwili zagrożenia mieszkańcy mogą liczyć nie tylko na własną komendę, ale na wsparcie wyspecjalizowanych zastępów z całego Śląska.
Dokładny rozmiar zniszczeń w będzińskiej kamienicy będzie znany po oględzinach technicznych. Wiadomo już, że znacznie ucierpiał dach oraz poddasze budynku. Nadzór budowlany oceni, czy konstrukcja nadaje się do dalszego użytkowania i jakie prace zabezpieczające będą konieczne. Policja i biegli z zakresu pożarnictwa ustalą teraz, w jaki sposób doszło do wybuchu ognia i dlaczego tak szybko rozprzestrzenił się on po budynku.




































