Planowana zabudowa mieszkaniowa w rejonie Bogucic wzbudziła na komisji Rady Miasta Katowice szereg pytań dotyczących przestrzeni wspólnych, zieleni i organizacji budowy. Najmocniej wybrzmiał jednak temat służebności przejazdu do działki Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej (nr 29/1), która według obecnej koncepcji inwestora zostaje odcięta od drogi publicznej.
Inwestor: „Chcemy być dobrym sąsiadem”
Inwestor podkreśla, że prowadzi dialog z lokalną społecznością od kilku lat – szczególnie z KSM i radą osiedla. Deklaruje współpracę i wskazuje, że przy poprzednich etapach pomagał w zagospodarowaniu terenu spółdzielni (ciągi piesze, plac zabaw, zieleń). Zapowiada podobne działania także teraz, podkreślając, że przestrzenie rekreacyjne będą ogólnodostępne, a osiedle — otwarte.
W koncepcji dominują wysokie budynki, z dużym naciskiem na zieleń i estetykę. Inwestor deklaruje, że utrzymanie terenów pozostanie w gestii wspólnot, aby zachować ich jakość.
KSM: współpraca jest, ale problem pozostaje poważny
Reprezentanci KSM potwierdzili wieloletni dialog z inwestorem, ale wskazali na jeden kluczowy punkt:
brak dojazdu do działki 29/1, którą spółdzielnia chce przeznaczyć m.in. na miejsca parkingowe.
Dlatego KSM domaga się, aby inwestor ustanowił służebność przejazdu przez teren swojej inwestycji.
Odpowiedź inwestora: dobra wola vs. prawo
Inwestor deklaruje chęć rozmów i szukania rozwiązania, ale przyznaje, że:
-
obecna służebność dotyczy tylko innych budynków,
-
teren, który miałby zostać obciążony, należy do wspólnot mieszkaniowych — potrzebna jest więc ich zgoda,
-
konieczne będzie opracowanie nowego modelu prawnego.
Na razie nie ma jednak konkretnego porozumienia.
Radni: będziemy patrzeć na ręce
Radni jasno wsparli KSM, podkreślając, że bez uregulowania służebności mieszkańcy mogą utracić możliwość użytkowego zagospodarowania działki. Zapowiedzieli, że będą pilnować tematu, zwłaszcza że część inwestycji posiada już ważne pozwolenia na budowę.
Co dalej?
Miasto pozytywnie zaopiniowało uchwały lokalizacyjne, ale los sąsiedniej działki zależy teraz przede wszystkim od negocjacji między KSM a inwestorem.
To, czy deklaracje zamienią się w zapisy w księdze wieczystej, zdecyduje o tym, czy inwestycja będzie postrzegana jako przykład dobrego sąsiedztwa — czy raczej jako projekt, który rozwiązał jedne problemy, a stworzył nowe.






































