Przez ostatni weekend Katowice stały się stolicą książki. Trzy dni spotkań z literaturą, nauką i kulturą — czyli Targi Książki w Katowicach. Wydawcy, autorzy, spotkania — dużo dobrej czytelniczej energii, ciekawe historie wydawców, rozmowy… Integralną częścią targów był Festiwal „Siła Słowa” — zaproszenie do rozmowy o polskiej i ukraińskiej literaturze.
Można rzec: wspaniałe wydarzenie — i nie będzie to żadną przesadą. Rynek wydawców, księgarzy i samo czytelnictwo potrzebują takich inicjatyw.
Impreza, jak co roku, gościła w Międzynarodowym Centrum Kongresowym. Organizator, Fundacja Historia i Kultura, znana jest z projektów związanych z książkami: Międzynarodowe Targi Książki w Warszawie, Jesienne Targi Książki, Targi Książki Historycznej. Miasto współgospodarz — Katowice, a patronat nad wydarzeniem objął prezydent Marcin Krupa. Poza tym — jak co roku — na ściankach i materiałach promocyjnych pojawiły się logotypy partnerów, patronów i mecenasów wydarzenia.
Koszt biletów wynosił, w zależności od ulg, do 15 zł za jeden dzień; karnet — 29 zł. To, jak na tego typu wydarzenie, nie jest wysoka kwota — porównywalna z ceną kawy lub herbaty w lokalu. Można przeżyć — w końcu chodzi o książki, ulubionych autorów i wydawców.
Jednak w tym roku goście wydarzenia stanęli przed wyborem: oddać wierzchnie okrycia do szatni (każda sztuka to koszt 10 zł) lub nosić je ze sobą. Czarne tabliczki z logo MCK, wystawione na ladach szatni, jasno wskazywały cenę: trzeba zapłacić. Był także dostępny Regulamin korzystania z szatni, a nawet ręczny zapis, że to nie Targi Książki, a MCK jest jej administratorem. Goście reagowali na to zdziwieniem — to kolejny koszt, który trzeba ponieść, a przecież książki także kosztują.
Nasuwają się więc różne pytania. Dlaczego organizator wydarzenia, Fundacja Historia i Kultura, nie zadbał o wynegocjowanie w umowie bezpłatnych szatni dla uczestników targów? Albo: z jakiego powodu właściciel MCK, będący współgospodarzem, obciążył odwiedzających dodatkową opłatą? Do wspaniałego wydarzenia, jakim co roku są katowickie targi książki, ktoś — być może przez nieuwagę — dorzucił łyżkę dziegciu.


































