W pierwszym w tym sezonie spotkaniu przed własną publicznością GieKSa przegrała po rzutach karnych z JKH GKS-em Jastrzębie 4:3.
W czwartej kolejce Tauron Hokej Ligi GieKSa w końcu zagrała mecz przed własną publicznością. Rywalem katowiczan była drużyna JKH GKS Jastrzębie. Zdecydowanym faworytem pojedynku byli gospodarze i to oni od samego początku ruszyli do natarcia. Świetnie w bramce spisywał się jednak Kaarlehto. W 7 min. na ławkę kar usiadł Magee, a 40 sekund później dołączył do niego Verveda. Jastrzębianie wykorzystali podwójną przewagę, a krążek w siatce umieścił Kiełbicki. Po powrocie do pełnych składów mecz się wyrównał i to przyjezdni w 11 min. byli bliżej kolejnego trafienia, ale doskonałej sytuacji nie wykorzystał Alho. W 16 min. szansę gry w przewadze otrzymali katowiczanie po karze dla Onaka, ale nie potrafili jej wykorzystać i niespodziewanie po pierwszej tercji jednobramkowe prowadzenie należało do JKH.
Druga odsłona rozpoczęła się dla GieKSy fatalnie. Już w 15 sekundzie goście wykorzystali błąd w wyprowadzaniu krążka i Forsberg podwyższył prowadzenie. Na odpowiedź podopiecznych trenera Jacka Płachty tym razem nie trzeba było długo czekać, bo już w 22 min. McNulty znalazł drogę do siatki przekierowując uderzenie Koivusaariego. W kolejnych minutach katowiczanie nadal atakowali, ale bez skutku. W 27 min. przewinienie otrzymał Verveda, ale na szczęście bez konsekwencji w postaci bramki. Później szukający wyrównania gospodarze stworzyli kilka groźnych sytuacji, ale Kaarlehto nie dał się ponownie zaskoczyć. W końcówce jastrzębianie znów grali w przewadze, po kontrowersyjnej karze dla Pasiuta. Katowicka obrona zagrała jednak bezbłędnie i po dwóch tercjach nadal prowadzili goście, tym razem 2:1.
Już w pierwszych sekundach trzeciej odsłony przed szansą na wyrównanie stanął Fraszko, który niestety nie trafił czysto w krążek. Chwilę później sędziowie na ławkę kar odesłali Charvata i napór gospodarzy zakończył się golem Dupuy’a. GieKSa próbowała pójść za ciosem, ale od 45 min. ponownie musiała grać w osłabieniu po przewinieniu Runessona, co skończyło się wyjściem przyjezdnych na prowadzenie. Niezrażeni niekorzystnym rezultatem katowiczanie nadal atakowali i 49 min. Anderson z najbliższej odległości wepchnął gumę do siatki. W 52 min. kolejną karę otrzymał Runesson, ale JKH nie udało się stworzyć większego zagrożenia pod bramką Eliassona. Do końcowej syreny GieKSa szukała decydującego gola, ale pomimo kilku wyśmienitych sytuacji ta sztuka jej się nie udała. W dogrywce gospodarze także byli bliżej zwycięstwa, ale nie potrafili znaleźć sposobu na Kaarlehto. O losach meczu przesądziły więc karne, które goście wygrali w stosunku 3:1.
GKS Katowice – JKH GKS Jastrzębie 3:4 (0:1, 1:1, 2:1, 0:0)
Bramki: McNulty, Dupuy, Anderson – Kiełbicki, Forsberg, Sihvonen
GKS Katowice: Eliasson, Kieler – Maciaś, Hoffman, Wronka, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Bepierszcz, Anderson, Dupuy – Runesson, Lundegard, Hofman Jo., McNulty, Koivusaari oraz Chodor, Dawid, Magee, Michalski, Hofman Ja.
JKH GKS Jastrzębie: Kaarlehto, Michalski – Alho, Bagin, Sihvonen, Berzins, Forsberg – Bezuska, Onak, Urbanowicz, Kiełbicki, Ślusarczyk – Charvat, Adamek, Nalewajka R., Stolarski, Nalewajka Ł. – Piotrowski, Wojciechowski, Zając, Osiadły, Laszkiewicz






























