Piłkarze na murawie w tle kibice
Reklama

Na początku spotkania przewaga na boisku należała do GieKSy. Z minuty na minutę katowiczanie grali jednak coraz gorzej i ostatecznie w pełni zasłużenie przegrali z Cracovią 0:3.

W ostatniej kolejce GieKSa zagrała bardzo słabe spotkanie w Gdańsku z Lechią, nie może więc dziwić, że trener Rafał Górak zdecydował się na roszady w składzie. Na murawie od pierwszej minuty zobaczyliśmy Błąda i Kowalczyka, którzy zastąpili Wędrychowskiego i Boscha. Poza tym na szpicy wystąpił Shkurin, który zagrał w miejsce chorego Zrel’aka. Wielu kibiców zastanawiało się, czy w bramce zobaczymy Kudłę, który jak na razie w tym sezonie nie zachwyca, a do tego popisał się fatalnym błędem w Gdańsku. Górak na tej pozycji nie zdecydował się jednak na zmianę. Dziwić może też, że mecz na ławce rezerwowych zaczął Marković, który z Lechią zagrał niewiele minut, ale zdążył pokazać się z dobrej strony.

Na pierwszą ciekawą akcję trzeba było czekać do 8 minuty, kiedy na strzał z ostrego kąta zdecydował się Nowak, ale dobrze ustawiony Madejski nie miał problemów z interwencją. W 14 min. ten sam zawodnik znów próbował szczęścia, ale z jego technicznym uderzeniem Madejski także sobie poradził. Minutę później zza pola karnego huknął Wasielewski. Jego strzał odbił się jeszcze od jednego z obrońców, ale minimalnie przeleciał obok słupka. W 17 min. w dobrej sytuacji znalazł się Kowalczyk, ale nie trafił czysto w piłkę. Krakowianie po raz pierwszy zagrozili katowickiej bramce w 26 min., ale Maigaard strzelił obok słupka. W odpowiedzi blisko objęcia prowadzenia byli Trójkolorowi, ale Madejski ponownie zatrzymał strzał Nowaka. W 32 min. dobrą piłkę w polu karnym otrzymał Kakabadze, na szczęście przestrzelił. W 33 min. kibice byli świadkami sytuacji dobrze już w tym sezonie znanej na Bukowej. Stojilković próbował dośrodkować w pole karne, trafił jednak w Czerwińskiego i piłka wtoczyła się do siatki zaskakując Kudłę. W 40 min. krakowianie zadali kolejny cios. Po rzucie rożnym Kudle udało się obronić strzał Wójcika, ale przy dobitce kompletnie niepilnowanego Henrikssona był juz bez szans. W doliczonym czasie gry powinna paść jeszcze trzecia bramka. Tym razem pilkarze Cracovii nieco się pogubili i po 45 minutach na tablicy świetlnej widniał wynik 0:2.

Na początku drugiej połowy GieKSa próbowała zaatakować, ale to przyjezdni w 49 min. mogli podwyższyć prowadzenie. Minchev urwał się obrońcom, ale mając przed sobą juz tylko Kudłę trafił wprost w katowickiego bramkarza. W kolejnych minutach GKS był zupełnie bezradny. Cracovia w pełni kontrolowała sytuację na boisku i w 55 min. Stojilković w sytuacji sam na sam z Kudłą zdobył trzeciego gola. W 63 min. Górak zdecydował się na trzy zmiany w składzie. Za Shkuryna, Błąda i Milewskiego na murawie zobaczyliśmy Wędrychowskiego, Rosołka i Boscha. I właśnie ten pierwszy zawodnik już dwie minuty później popisał się groźnym strzałem, który został jednak obroniony przez Madejskiego. Od momentu zmiany katowiczanie grali nieco lepiej, co chyba jednak bardziej było związane z tym, że usatysfakcjonowani wynikiem przyjezdni po prostu wyraźnie spuścili z tonu, wyczekując na ostatni gwizdek sędziego. Ostatecznie po kolejnym fatalnym meczu GieKSa przegrała 0:3 i jej sytuacja w tabeli jest coraz trudniejsza.

GKS Katowice – Cracovia 0:3 (0:2)

Bramki: sam. Czerwiński, Henriksson, Stojilković

GKS Katowice: Kudła – Wasielewski (84. Gruszkowski), Czerwiński, Jędrych, Rogala, Galán – Błąd (62. Wędrychowski), Kowalczyk, Milewski (62. Bosch), Nowak (77. Markovic) – Shkuryn (62. Rosołek).

Cracovia: Madejski – Henriksson, Al-Ammari, Stojilković (82. Zahiroleslam), Maigaard (69. Aleksić), Minchev (69. Kameri), Sutalo (62. Piła), Kakabadze, Perković, Klich (82. Praszelik), Wójcik.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.