GieKSa ponownie zagrała słaby mecz na wyjeździe, tym razem w Gdańsku i przegrała z Lechią 0:2.
Skład GieKSy desygnowany na mecz z Lechią z pewnością mógł zaskoczyć niejednego kibica. Po raz pierwszy w wyjściowej jedenastce pojawił się Jesse Bosch. Po wielu miesiącach walki z kontuzją na murawie pojawił się także Grzegorz Rogala. Podobnie jak z Radomiakiem od początku spotkania zobaczyliśmy także Milewskiego i Wędrychowskiego. Na ławce rezerwowych usiedli za to zmęczony występami w kadrze Mateusz Kowalczyk, Adrian Błąd, a także sprowadzeni w ostatnich dniach okienka transferowego Eman Marković i Illia Shkuryn.
Pojedynek rozpoczął się od niewielkiej przewagi gospodarzy, którzy nie potrafili jednak przebić się przez obronę GieKSy. Pierwszą ciekawą akcję przeprowadzili w 15 min. katowiczanie. Z szybką kontrą wyszli Wędrychowski i Wasielewski, ale strzał z ostrego kąta tego drugiego nie mógł zaskoczyć Paulsena. Cztery minuty później fatalny błąd przed polem karnym popełnił Kudła, który chciał uprzedzić Kurminowskiego i wybić piłkę głową. Ta go jednak przeskoczyła i rywal nie miał już żadnych problemów ze skierowaniem jej do siatki. W 25 min. mocnym uderzeniem popisał się Mena, ale tym razem golkiper Trójkolorowych stał na posterunku. Nie licząc lekkiego strzału zza pola karnego Wasielewskiego w 42 min., do ostatniego gwizdka sędziego na boisku niewiele się już działo. W pierwszej połowie podopiecznym trenera Rafała Góraka nie udało się więc ani razu zagrozić bramce rywala. Gdańszczanie też niewiele pokazali, ale dzięki kuriozalnemu błędowi Kudły prowadzili 1:0.
Od początku drugiej odsłony częściej w posiadaniu piłki byli goście, ale to gdańszczanie w 50 min. mogli podwyższyć prowadzenie. Do dośrodkowania w pole karne doskoczył Mena, ale strzelił nieczysto i posłał futbolówkę obok bramki. W 55 min. gospodarze byli jeszcze bliżej kolejnego gola, ale znajdujący się w wyśmienitej sytuacji Neugebauer nie trafił w piłkę. W 59 min., widząc fatalną postawę swoich zawodników, trener Górak zdecydował się na trzy zmiany. Wędrychowskiego, Boscha i Zrel’aka zastąpili Błąd, Kowalczyk i debiutujący w GieKSie Shkuryn. Ta roszada nieco katowiczan ożywiła. W 64 min. ładnie w pole karne dośrodkował Wasielewski, ale Galán nie zdołał opanować piłki, a mógł się znaleźć w sytuacji sam na sam z Paulsenem. W 67 na bramkę rywala huknął Nowak, ale niestety w sam środek i bramkarz nie miał problemów z wybiciem piłki na róg. Po tej akcji spotkanie zostało na kilkanaście minut przerwane, ponieważ najpierw kibice Lechii, a potem GKS-u odpalili race, które cały stadion pokryły gęstym dymem. Po wymuszonej przerwie Trójkolorowi wciąż atakowali, ale to Lechia w 88 min. była blisko zamknięcia pojedynku. Uderzenie Sezonienki z lewej nogi minimalnie przeleciało jednak obok słupka. Sędzia przedłużył pojedynek aż o 16 min. Katowiczanie do samego końca dążyli do wyrównania, ale ta sztuka im się nie udała, a w końcówce drugą bramkę dla gospodarzy zdobył po szybkim kontrataku Mena. Tym samym Trójkolorowi przegrali 0:2 i zanotowali czwartą porażkę w swoim czwartym meczu na wyjeździe w tym sezonie.
Lechia Gdańsk – GKS Katowice: 2:0 (1:0)
Bramki: Kurminowski, Mena
Lechia Gdańsk: Paulsen – Kłudka (86. Jauzens), Diachuk, Rodin, Vojtko – Mena, Kapić, Zhelizko, Viuynnyk (90+2. Głogowski) – Kurminowski (86. Sezonienko), Neugebauer (64. Ćirković).
GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Rogala (90+8. Klemenz), Galán – Wędrychowski (58. Błąd), Milewski (90+8. Markovic), Bosch (58. Kowalczyk), Nowak – Zrel’ák (58. Shkuryn)

































Wincy piniendzy im dejcie, wincy…