W trzeciej kolejce ekstraklasy GieKSa przegrała na wyjeździe z Widzewem Łódź 0:3. To kolejne słabe spotkanie katowiczan, którzy jak dotąd w tym sezonie zdobyli zaledwie jeden punkt.
W porównaniu do domowych spotkań z Rakowem Częstochowa i Zagłębiem Lubin w wyjściowej jedenastce GieKSy nastąpiły dwie zmiany. Zamiast Kacpra Łukasiaka i kontuzjowanego Adriana Błąda na murawie zobaczyliśmy Marcela Wędrychowskiego i Konrada Gruszkowskiego. W składzie gospodarzy wystąpił zaś dobrze znany katowickim kibicom Sebastian Bergier.
Mecz rozpoczął się od odegrania Mazurka Dąbrowskiego oraz od minuty ciszy, aby uczcić 81 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Na początku spotkania przewagę na boisku uzyskali katowiczanie. Oni też jako pierwsi stworzyli sobie groźne okazje. W 13 min. na strzał z woleja z okolic 18 metra zdecydował się Rosołek, ale Kikolski popisał się dobrą interwencją. W 15 min. w wyśmienitej sytuacji mógł znaleźć się Galán, ale w ostatniej chwili piłkę z nogi zdjął mu Alvarez. W odpowiedzi w 18 min. szybką kontrą popisali się gospodarze i niepilnowany Bergier nie miał problemów z umieszczeniem futbolówki w siatce. Od tego momentu to Widzew zaczął atakować. W 22 min. łodzianie byli blisko drugiego trafienia, na szczęście piłkę z linii bramkowej piętą wybił Klemenz. W 29 min. na indywidualną akcję zdecydował się Akere, który przebiegł z piłką pół boiska, ale na koniec popisał się mocno niecelnym uderzeniem. W 32 min. GieKSa znów mogła mówić o sporym szczęściu, kiedy po kolejnej dynamicznej akcji Widzewa piłka zaledwie o centymetry minęła prawy słupek bramki Kudły. W doliczonym czasie pierwszej odsłony przed szansą na wyrównanie stanęli Trójkolorowi, ale strzał Gruszkowskiego z bliskiej odległości został zablokowany przez jednego z rywali. Po 45 minutach GKS przegrywał więc w Łodzi 0:1.
Druga odsłona rozpoczęła się od natarcia gospodarzy. Już w 46 min. minimalnie obok bramki uderzył głową Fornalczyk. Chwilę później piłkę w siatce umieścił Shehu, ale po analizie VAR bramka nie została uznana, z powodu zagrania ręką. W 54 min. ponownie było blisko gola, tym razem dobrą paradą po strzale Shehu popisał się Kudła. W 59 min. z szybkim kontratakiem wyszli katowiczanie. Wasielewski wypatrzył w polu karnym Rosołka, ten jednak fatalnie przestrzelił. Na kolejną groźną akcję trzeba było czekać do 71 min., kiedy na bramkę Kudły z najbliższej odległości strzelał głową Gallapeni, ale golkiper GieKSy popisał się fenomenalną interwencją. W 87 min. zdecydowanie lepsi w tym pojedynku łodzianie w końcu po raz drugi pokonali Kudłę po samobójczym trafieniu Kowalczyka. Chwilę później kolejnego gola dołożył Alvarez. Ostatecznie pojedynek skończył w pełni zasłużonym zwycięstwem Widzewa 3:0. Po trzech kolejkach GieKSa ma więc zaledwie jeden punkt, a już za tydzień czeka ją szalenie trudny wyjazd na Legię Warszawa.
Widzew Łódź – GKS Katowice 0:3 (0:1)
Bramki: Bergier, Kowalczyk (sam.), Alvarez
Widzew Łódź: Kikolski – Krajewski, Visus, Żyro, Kozlovsky (46. Gallapeni) – Akere (90. Klukowski), Alvarez, Selahi, Shehu, Fornalczyk (69. Baena) – Bergier (69. Czyż).
GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Klemenz, Gruszkowski (72. Łukowski) – Wędrychowski (62. Łukasiak), Nowak, Kowalczyk, Galán – Rosołek (62. Buksa).































