zdjęcie z manifestacji antyemigranckiej w Katowicach
foto: Infokatowice.pl
Reklama

W odpowiedzi na ostatnie antyemigranckie manifestacje, które przeszły ulicami wielu polskich miast – w tym Katowic – w sieci pojawił się mocny i osobisty głos sprzeciwu. Na swoim profilu na Facebooku Filip Bilyi, doktorant filozofii w Szkole Doktorskiej Uniwersytetu Śląskiego i autor popularnego kanału na You Tube Filozofia tak bardzo, opublikował poruszający wpis, który odbił się szerokim echem w Internecie.

„Nie jestem zaniepokojony. Jestem wku*wiony!” – tymi słowami zaczyna się emocjonalna relacja obcokrajowca, który mieszka w Polsce od 11 lat. Urodzony w Gliwicach w 1991 roku Bilyi zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem krwi nie posiada obywatelstwa, choć przez ponad dekadę aktywnie uczestniczy w życiu społecznym i akademickim naszego kraju.

W swoim wpisie wyraża frustrację z powodu obecnej atmosfery społecznej i politycznej. Szczególnie krytykuje marsze napędzane – jak pisze – „ksenofobią, ignorancją i nienawiścią, podsycaną przez skrajną prawicę”, a także polityków, którzy jego zdaniem próbują budować kapitał polityczny na wzroście nastrojów antyemigranckich.

Podnosi również istotne, choć rzadko nagłaśniane kwestie biurokratyczne: „Wiecie w ogóle, czym jest karta pobytu? Czy wiecie, że w województwie śląskim ludzie czekają dziś 2–3 lata na dokument, który daje im zaledwie 1–2 lata legalnego pobytu w Polsce? To jest realny problem”.

W swoim wpisie Filip Bilyi nie tylko broni obcokrajowców, ale również pokazuje, jak głęboko zintegrował się z polskim społeczeństwem: „Przeczytałem więcej polskiej literatury niż 99% uczestników tych marszów. Jestem tak zintegrowany, że niemal wszyscy moi przyjaciele to Polacy”.

Nie szczędzi słów krytyki wobec nacjonalizmu, który uważa za relikt przeszłości: „Nacjonalizm to jedno z najgorszych zjawisk, jakie wymyśliła ludzkość. […] Dla mnie istnieje jedynie idea politycznego narodu”.

Jego wpis stał się punktem wyjścia do szerszej dyskusji o miejscu obcokrajowców w Polsce, jakości debaty publicznej oraz potrzebie realnej, a nie pozorowanej integracji. Choć pełen emocji, jest to głos, którego nie da się zignorować. Tym bardziej, że płynie z serca Śląska, regionu złożonej tożsamości, historii migracji i współistnienia kultur.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.