Miasto Katowice skapitulowało przed mieszkańcami. Jadłodajnia dla bezdomnych nie powstanie na Załężu. Miasto poinformowało o planach przeniesienia jadłodajni ze Śródmieścia do Załęża, zaraz po tym, jak Filip Chajzer zabrał swoją budkę z kebabem z placu Szewczyka. Ciągle załatwiali się przy niej bezdomni.
„Mimo tytanicznej pracy ochrony galerii i PKP kryzys bezdomności paraliżuje to miasto” – napisał Filip Chajzer w mediach społecznościowych.
Do Urzędu Miasta wpłynęły w ostatnich tygodniach sygnały wyrażające zaniepokojenie planowaną inwestycją. Jak poinformowali urzędnicy, Prezydent Marcin Krupa spotkał się z Joanną Janiak ze Stowarzyszenia „Zielone Załęże”, które wcześniej złożyło petycję przeciwko lokalizacji jadłodajni w tej części miasta.
„Biorąc pod uwagę głos mieszkańców Załęża, a także po konsultacji z miejskimi służbami, podjąłem decyzję, że w Załężu nie będzie budowana jadłodajnia. Szanuję głos lokalnej społeczności i doceniam zaangażowanie mieszkańców w sprawy swojej dzielnicy. Pomoc osobom potrzebującym musi być mądra i odpowiedzialna” – mówi Marcin Krupa, prezydent Katowic.
Generalnie z informacji przekazanych przez magistrat wynika, że miasto chce się skupić na pomocy bezdomnym z Katowic. Pytanie pozostaje otwarte, jak będą określać rejon zamieszkania takiej osoby.
„Wsparcie powinno być jednak udzielane odpowiedzialnie, przede wszystkim tym, którzy rzeczywiście go potrzebują i podejmują działania, by poprawić swoją sytuację życiową. Pomoc powinna być kierowana do mieszkańców Katowic, którzy są w potrzebie, a nie do osób spoza miasta, które nie respektują norm współżycia społecznego” – powiedział Marcin Krupa, prezydent Katowic.
Miasto zapowiada również przygotowanie zmian w systemie świadczenia pomocy, tak aby była ona skuteczniejsza i lepiej dopasowana do realnych potrzeb.


































