oprawa kibiców GKS-u Katowice
Reklama

Derby przyjaźni z Górnikiem Zabrze, wypełnione po same brzegi trybuny, atmosfera piłkarskiego święta. Do tego zwycięstwo GieKSy po golu Filipa Szymczaka w doliczonym czasie gry. Trójkolorowi kibice nie mogli sobie wyobrazić lepszej inauguracji Nowej Bukowej!

Na ten dzień kibice GieKSy czekali od wielu lat. W meczu przyjaźni z Górnikiem Zabrze, przy pełnych trybunach, w atmosferze piłkarskiego święta katowiccy piłkarze rozegrali pierwsze spotkanie na Nowej Bukowej. Początek meczu w wykonaniu obu drużyn był dość spokojny. Jako pierwsi w 6 minucie zaatakowali zabrzanie. Olkowski w łatwy sposób wymanewrował Klemenza, wpadł w pole karne i oddał piłkę do Furukawy. Strzał Japończyka zablokowany jednak został przez jednego z obrońców. Później do głosu doszli gospodarze. W 10 min. w dobrej okazji znalazł się Bergier, ale nie zdołał oddać strzału na bramkę Majchrowicza. W 18 min. w kapitalnej sytuacji znalazł się Kowalczyk. Jego uderzenie sparował jednak bramkarz Górnika, a do tego sędzia odgwizdał spalonego. Dwie minuty później Majchrowicz znów popisał się dobrą interwencją, tym razem po strzele Nowaka. W tej sytuacji arbiter także wskazał na pozycję spaloną. W 25 min. po rzucie rożnym strzelał głową Galán, ale trafił jedynie w boczną siatkę. Na kolejną akcję gospodarzy trzeba było czekać do 32 min. Nowak świetnie wyłożył piłkę do Bergiera, ten jednak strzelił minimalnie obok słupka. W 38 min. przewaga GieKSy w końcu przyniosła wymierny rezultat. Na bramkę Majchrowicza strzelał Galán. Futbolówka odbiła się jeszcze od Olkowskiego i zmyliła golkipera Górnika. Tuż przed przerwą świetną okazję do podwyższenia wyniku miał jeszcze Nowak, ale jego uderzenie w ostatnich chwili zablokowane zostało przez defensora przyjezdnych i na przerwę zawodnicy schodzili przy zasłużonym, jednobramkowym prowadzeniu Trójkolorowych.

Od początku drugiej odsłony do ataku rzucili się zabrzanie i już w 51 min. po precyzyjnym strzele przy słupku wyrównującą bramkę zdobył Zahović. W kolejnych minutach Górnicy nadal dominowali na boisku. W 64 min. bramkarz GieKSy poradził sobie ze strzałem Zahovicia zza pola karnego. W 68 min. blisko gola był Podolski, ale Kudła pokazał, że zna się na swoim fachu. Dwie minuty później wydawało się, że goście obejmą prowadzenie, ale Furukawa nie zdołał dolecieć do piłki lecącej wzdłuż linii bramkowej. W 76 min. Ousmane z kilku metrów trafił wprost w bramkarza. Kilkadziesiąt sekund później Kudła znów musiał interweniować, tym razem po strzale Zahovicia z ostrego kąta. Trener Rafał Górak widząc, że jego podopieczni z coraz większą trudnością odpierają ataki rywali zdecydował się na trzy zmiany. Za Błąda, Bergiera i Galana na murawie pojawili się Drachal, Szymczak i Gruszkowski. Po tych roszadach spotkanie się wyrównało, choć w 85 min. ponownie groźnie uderzał Zahović, ale Kudła popisał się udaną interwencją. W doliczonym czasie gry gospodarze się przebudzili. Najpierw w 95 min. blisko szczęścia był Nowak, ale tym razem to Majchrowicz popisał się bardzo dobrą paradą. W 101 min. na bramkę zabrzan huknął jednak Szymczak i golkiper gości nie miał nic do powiedzenia. Historyczny mecz na nowym stadionie skończył się więc zwycięstwem GieKSy 2:1.

GKS Katowice – Górnik Zabrze 2:1 (1:0)

Bramki: Olkowski (sam.), Szymczak – Zahović

GKS Katowice: Kudła – Wasielewski (88. Marzec), Czerwiński, Jędrych, Klemenz, Galan (80. Gruszkowski) – Nowak, Repka, Kowalczyk, Błąd (77. Drachal) – Bergier (77. Szymczak).

Górnik Zabrze: Majchrowicz – Szcześniak, Zahović (86. Bakis), Hellebrand, Podolski, Olkowski (46. Sow), Sarapata, Janicki, Janza, Kmet (77. Josema), Furukawa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.