GieKSa po golach Wronki i Pasiuta w pierwszej tercji pokonała w Satelicie GKS Tychy 2:0. Dzięki temu zwycięstwu katowiczanie przegrywają w finale mistrzostw Polski już tylko 1:2. Kolejne spotkanie pomiędzy obiema ekipami odbędzie się w poniedziałek, ponownie w Katowicach.
Po dwóch z rzędu porażkach w Tychach GieKSa musiała wygrać dzisiejszy pojedynek rozgrywany w Satelicie, aby mieć jeszcze nie tylko teoretyczne szanse na mistrzostwo Polski. Nie może więc dziwić, że katowiczanie od samego początku rzucili się do ataku, co zostało nagrodzone już w 19 sekundzie, kiedy Dupuy objechał bramkę i idealnie podał do Wronki, który z najbliższej odległości wpakował krążek do siatki. Gospodarze próbowali pójść za ciosem i w dobrych sytuacjach strzeleckich znaleźli się Dupuy i Sokay, ale bez powodzenia. Po kilku minutach pojedynek się wyrównał. W 11 minucie sędziowie na ławkę kar odesłali Magee, ale katowiczanie się wybronili. W 15 min. role się odwróciły po wykluczeniu Monto, co GieKSa skrupulatnie wykorzystała po precyzyjnym strzale Pasiuta. Do ostatniej syreny rezultat nie uległ już zmianie i po 20 minutach było 2:0 dla gospodarzy.
Początek drugiej odsłony należał do tyszan. Najlepszą okazję miał w 25 min. Jeziorski, ale podczas strzału złamał kija i Murray nie miał problemów z obroną. W odpowiedzi przed szansą na podwyższenie wyniku stanął Mroczkowski, ale fenomenalną interwencją popisał się Fucik. W 30 min. sędziowie odgwizdali przewinienie Salituro. Tym razem przyjezdni byli blisko kontaktowego gola ale Lehtonen trafił najpierw w słupek, a potem w poprzeczkę. Od 35 minuty to GieKSa grała w przewadze, ale pomimo kilku dobrych sytuacji nie udało jej się jeszcze bardziej odskoczyć od rywali. W końcówce przed szansą stanął jeszcze Pasiut, ale Fucik nie dał się zaskoczyć i po 40 minutach wciąż utrzymywał się wynik z pierwszej tercji.
W trzeciej odsłonie pomimo licznych okazji z obu stron żadnej z drużyn nie udało się już zmienić wyniku. Ostatecznie GieKSa pokonała więc GKS Tychy 2:0 i w rywalizacji do czterech zwycięstw przegrywa już tylko 1:2. Czwarty finałowy pojedynek odbędzie się w najbliższy poniedziałek, ponownie w Satelicie.
GKS Katowice – GKS Tychy 2:0 (2:0, 0:0, 0:0)
Bramki: Wronka, Pasiut
GKS Katowice: Murray, Kieler – Englund, Runesson, Wronka, Pasiut, Magee – Norberg, Verveda, Dupuy, Sokay, Mroczkowski – Koponen, Varttinen, Bepierszcz, Anderson, Kallionkieli – Maciaś, Smal, Michalski, Salituro, Hofman Jo.. Trener: Jacek Płachta
GKS Tychy: Fucik, Chabior – Allen, Bryk, Łyszczarczyk, Komorski, Heljanko – Viinikainen, Kakkonen, Lehtonen, Monto, Jeziorski – Ciura, Kaskinen, Paś, Alanen, Viitanen – Pociecha, Ubowski, Larionovs, Turkin, Gościński. Trener: Pekka Tirkkonen
































