Adrian Błąd chwyta się za głowę
Reklama

Choć GieKSa zagrała dobry pojedynek z Koroną, ostatecznie przegrała 1:2, a do tego straciła trzech kluczowych zawodników, którzy zeszli z murawy z urazami.

W porównaniu do ostatniego meczu z Legią w wyjściowej jedenastce GieKSy nastąpiła jedna zmiana. Zmagającego się z urazem Kuuska na stoperze zastąpił Czerwiński, którego miejsce na wahadle zajął Galán. Początek spotkania to wyrównana gra obu drużyn, które nie potrafiły jednak zagrozić bramce rywala. Pierwszą groźną akcję przeprowadzili w 15 min. katowiczanie. Nowak świetnie wypatrzył Klemenza, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Dziekońskim i ku uciesze wypełnionego po brzegi stadionu umieścił futbolówkę w siatce. Trzy minuty później Trójkolorowi wyszli z szybką kontrą, ale po podaniu Błąda na spalonym był Zrel’ak. Goście także nie chcieli założyć broni i w 24 min. na bramkę Kudły strzelał głową Shykauka, na szczęście niecelnie. W 32 min. Shykauka wygrał wyścig biegowy z dwoma obrońcami GieKSy i kiedy wpadał w pole karne został sfaulowany przez Czerwińskiego. Po analizie VAR sędzia podyktował jedenastkę. Do piłki podszedł Nuno, Kudła jego uderzenie obronił, ale arbiter nakazał powtórkę karnego i tym razem Portugalczyk się już nie pomylił i doprowadził do wyrównania. Chwilę później kolejna zła wiadomość dla Trójkolorowych, bo z powodu kontuzji plac gry musiał opuścić Kowalczyk, którego zastąpił Milewski. W 45 min. w dobrej okazji po dośrodkowaniu Czerwińskiego znalazł się jeszcze Nowak, ale jego strzał został zablokowany przez obrońcę. W doliczonym czasie gry ten sam zawodnik doznał urazu i w drugiej odsłonie zastąpił go Mak. Po 45 minutach był więc remis 1:1, a na domiar złego GKS stracił dwóch kluczowych zawodników ze środka pola.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia Długosza, z którym beż problemów poradził sobie Kudła. W 51 min. w dobrej sytuacji byli katowiczanie, ale Mak z Błądem przekombinowali w polu karnym i nic z niej nie wyszło. W 55 na bramkę huknął Błąd ale niestety prosto w Dziekońskiego. W 62 min. podopieczni trenera Rafała Góraka ponownie byli blisko gola, ale kielecki bramkarz sparował strzał Błąda. W 70 min. Wasielewski ładnie w polu karnym wypuścił Galana, ale dośrodkowanie tego drugiego było zbyt słabe i nie sprawiło kłopotów obronie gości. W 77 min. kolejny zawodnik GieKSy dostał urazu. Tym razem boisko był zmuszony opuścić Klemenz, którego zastąpił Jaroszek. W 82 min. dali o sobie znać kielczanie, ale z płaskim strzałem Remacle poradził sobie Kudła. Chwilę później po kolejnym przechwycie w środku pola w idealnej sytuacji znalazł się Zrel’ak, ale jego strzał w ostatniej chwili zablokował Trojak. W 86 min. Słowak co prawda wpakował piłkę do siatki, ale był na minimalnym spalonym. Niewykorzystane sytuacje GieKSy zemściły się w 88 min., kiedy jedna z nielicznych akcji Korony zakończyła się trafieniem Błanika. Katowiczanom do ostatniego gwizdka nie udało się odwrócić losów pojedynku i po dobrej grze przegrali na własnym stadionie z kielczanami 1:2.

GKS Katowice – Korona Kielce 1:2 (1:1)

Bramki: Klemenz – Nuno, Błanik

GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Klemenz (77. Jaroszek), Galán – Błąd, Kowalczyk (38. Milewski), Repka, Nowak (46. Mak) – Zrel’ák.

Korona Kielce: Dziekoński – Zator, Matuszewski, Resta Tell, Pięczek (63. Zwoźny), Shykauka, Fornalczyk (74. Błanik), Hofmeister, Nuno (46. Remacle), Trojak, Długosz (74. Trejo).

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.