foto: GKS Katowice
Reklama

GieKSa przegrywała po pierwszej tercji 0:1. Potem dał jednak o sobie znać pierwszy atak, który strzelił trzy bramki. Dzięki temu katowiczanie doprowadzili do remisu 2:2 w ćwierćfinałowej rywalizacji z JKH GKS-em Jastrzębie.

Po trzech ćwierćfinałowych spotkaniach Polskiej Hokej Ligi GieKSa przegrywała z JKH 1:2. Katowiczanie zdawali sobie sprawę, że w przypadku porażki ich szanse na awans do półfinału będą minimalne i od pierwszego gwizdka sędziego ruszyli do ataku. Blisko strzelenia bramki był Wanacki i Fraszko, ale Balizs nie dał się zaskoczyć. Animuszu przyjezdnym starczyło jednak zaledwie na pięć minut. Potem mecz się wyrównał, a w 7 min. Mrugała otrzymał podwójną karę mniejszą i to gospodarze stanęli przed szansą na objęcie prowadzenia. Podopiecznym trenera Jacka Płachty udało się wyjść z tej opresji obronną ręką. Co z tego, skoro w 16 min. Mrugała poślizgnął się na lodzie i zostawił Pasiowi otwartą drogę do bramki, a reprezentant Polski tego prezentu nie zmarnował i otworzył wynik pojedynku. Jastrzębianie w końcówce tercji próbowali pójść za ciosem i w 18 min. GieKSa mogła mówić o sporym szczęściu, kiedy uderzenie Freidenfeldsa zatrzymało się na słupku. Ostatecznie po 20 minutach było 1:0 dla JKH.

Reklama

Druga odsłona rozpoczęła się od kary dla Pulkkinena. GieKSa pewnie się wybroniła, a polem ruszyła do ataku. Jej wysiłek w końcu przyniósł rezultat w 28 min. Co prawda strzał Fraszki Balizs obronił, ale przy dobitce Pasiuta był już bez szans i Mistrzom Polski udało się doprowadzić do remisu. Kolejne minuty to groźne akcje obu drużyn, w których jednak obronną ręką wychodzili golkiperzy. W ostatnich sekundach tercji w ogromnym zamieszaniu pod bramką katowiczan JKH było bliskie zdobycia kolejnego gola. Zamiast tego Magee wybił krążek wprost do niepilnowanego Fraszki, a ten w sytuacji sam na sam z Balizsem umieścił gumę w siatce i na drugą przerwę to przyjezdni schodzili przy jednobramkowym prowadzeniu.

W trzeciej tercji goście grali bardzo mądrze. Nie skupili się na obronie, ale szukali kolejnego gola i stwarzali groźniejsze okazje od jastrzębian. Ta strategia się opłaciła, bo w 53 min. Pasiut huknął na bramkę Balizsa, który po raz trzeci musiał wyciągać krążek z siatki. Wynik 3:1 utrzymał się już do końca meczu i tym samym GieKSa wyrównała stan ćwierćfinałów na 2:2. Kolejny, piąty pojedynek odbędzie się w piątek w Katowicach.

JKH GKS Jastrzębie – GKS Katowice 1:3 (1:0, 0:2, 0:1)

1:0 Dominik Paś – Arkadiusz Kostek (15:50)
1:1 Grzegorz Pasiut – Bartosz Fraszko, Brandon Magee (28:00)
1:2 Bartosz Fraszko – Brandon Magee, Aleksi Varttinen (39:53)
1:3 Grzegorz Pasiut – Shigeki Hitosato (52:26)

JKH GKS Jastrzębie: Balizs (Prokop) – Viinikainen, Kostek, Urbanowicz, Paś, Rajamaki – Górny, Jansons, Kaleinikovas, Svec, Pelaczyk – Sevcenko, Bryk, Nalewajka R., Jarosz, Nalewajka Ł. – Horzelski, Kameneu, Huhdanpaa, Freidenfelds, Sinegubovs

GKS Katowice: Murray (Miarka) – Rompkowski, Kruczek, Fraszko, Pasiut, Magee – Kolusz, Mrugała, Simek, Monto, Bepierszcz – Varttinen, Wanacki, Lehtonen, Pulkkinen, Olsson oraz Musioł, Hitosato, Smal, Krężołek.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
30 − 12 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.