foto: GKS Katowice
Reklama

W trzecim finałowym spotkaniu GieKSa po raz trzeci pokonała Unię Oświęcim i do zdobycia tytułu Mistrza Polski brakuje jej już tylko jednego zwycięstwa.

Zgodnie z przewidywaniami spotkanie rozpoczęło się od ataków gospodarzy, którzy już w 6 min. objęli prowadzenie po trafieniu Themara, który wykorzystał precyzyjne podanie od Dziubińskiego. Szybko strzelony przez Unię gol podziałał na katowiczan jak zimny prysznic. Od tego momentu to oni osiągnęli przewagę na lodzie, co przyniosło efekty już w 12 min., kiedy Kruczek trącił lecący na bramkę krążek i zmylił Saundersa. W 15 min. na ławkę kar powędrował Bezuska. GieKSa zamknęła przeciwnika w jego tercji, ale długo nie potrafiła wykorzystać przewagi jednego zawodnika. Wreszcie na 4 sekundy przed końcem kary krążek do siatki wpakował Saarelainen. W końcówce tercji to podopieczni trenera Jacka Płachty grali w osłabieniu, ale wyszli z tej opresji bez szwanku i po 20 minutach prowadzili jedną bramką.

Reklama

W drugiej odsłonie Unia ponownie próbowała ruszyć do ataku, ale tym razem Trójkolorowi nie dali się zepchnąć do obrony. Dobra gra GieKSy przyniosła efekt w 28 min., kiedy Saunders po raz trzeci wyciągał krążek z siatki, tym razem po uderzeniu Pasiuta. Chwilę później katowiczanie grali w osłabieniu, ale oświęcimianom nie udali się pokonać Murraya. Ich determinacja została jednak nagrodzona w 32 min., kiedy błąd obrońców wykorzystał Orehkin. W końcówce tercji GieKSa jednak po raz kolejny odskoczyła rywalom na dwa trafienia, po przepięknej bramce Monto.

W trzeciej odsłonie nie mający już nic do stracenia oświęcimianie ruszyli do szturmu i w 43 min. Orekhin drugi raz w dzisiejszym pojedynku pokonał katowickiego golkipera. Od tego momentu oglądaliśmy już prawdziwą obronę Częstochowy w wykonaniu GKS-u, która jednak okazała się skuteczna. Unia, choć miała wiele okazji, nie była w stanie doprowadzić do wyrównania, a dodatkowo na kilkadziesiąt sekund przed końcowym gwizdkiem Eriksson przypieczętował zwycięstwo GieKSy strzałem do pustej bramki.

W rywalizacji do czterech zwycięstw Trójkolorowi prowadzą więc 3:0 i do pierwszego od 52 lat tytułu Mistrza Polski brakuje im już tylko jednego wygranego spotkania.

Unia Oświęcim – GKS Katowice 3:5 (1:2, 1:2, 1:1)

1:0 Andrej Themar (Krystian Dziubiński) 5:53
1:1 Maciej Kruczek (Anthon Eriksson, Matias Lehtonen) 12:09
1:2 Miro-Pekka Saarelainen (Anthon Eriksson, Matias Lehtonen) 16:58 5/4
1:3 Grzegorz Pasiut (Mateusz Rompkowski, Bartosz Fraszko) 27:20
2:3 Daniil Orehkin (Victor Rollin Carlsson) 32:54
2:4 Joona Monto (Anthon Eriksson) 38:03
3:4 Daniil Orekhin (Alexander Streltsov) 43:45
3:5 Anthon Eriksson (Patryk Wronka) 59:10

Re-Plast Unia Oświęcim: Saunders (R. Kowalówka) – Glenn, Paszek, Themar, Carlsson, Dziubiński – Orlov, Stasenko, A. Streltsov, V. Streltsov, Trandin – Rogov, Bezuska, Prusak, Krzemień, S. Kowalówka – Noworyta, Orekhin, Apalkov, Wanat

GKS Katowice: Murray (Miarka) – Rompkowski, Kolusz, Fraszko, Pasiut, Wronka – Hudson, Wanacki, Saarelainen, Monto, Smal – Kruczek, Wajda, Bepierszcz, Michalski, Krężołek – Valtola, Prokurat, Eriksson, Lehtonen, Wielkiewicz

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
23 + 4 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.