Wezwanie mieszkańca pod groźbą kary finansowej

Mieszkaniec Katowic zgłosił nieprawidłowo parkujący samochód. Straż miejska wezwała go pod groźbą kary finansowej. To jak przekonuje formacja, standardowa procedura jeżeli chodzi o wzywanie świadka, natomiast mieszkaniec, z który zgłosił się do InfoKatowice.pl mówi wprost, że takimi pismami zniechęca się ludzi do zgłaszania nieprawidłowości. Chodzi o karę nawet wysokości nawet 1000 zł. 

Adam Piszczelok, mieszkaniec Śródmieścia zgłosił Straży Miejskiej w Katowicach nieprawidłowo parkujący pojazdy na ulicy Teatralnej. Następnie został wezwany w charakterze świadka do straży miejskiej w celu uzupełnienia udokumentowanego zdjęciem zgłoszenia. Chodziło o znak, który się tam znajdował. Wyznaczono mu konkretną datę oraz godzinę, w której miał się pojawić w siedzibie straży przy ulicy Żelaznej. Stawiennictwo było obowiązkowe.

Pod groźbą kary

Zgłoszenia dokonano 31 maja, składanie zeznań miało się odbyć 12 lipca. W piśmie zawarto także pouczenie o grożących Piszczelokowi karach finansowych, znacznie przekraczających to, co grozi kierowcy nieprawidłowo parkującego pojazdu.

„Na świadka, który bez usprawiedliwienia nie stawił się na wezwanie uprawnionego organu lub bez zezwolenia tego organu samowolnie wydalił się z miejsca czynności przed jej zakończeniem, może zostać nałożona kara porządkowa od 50 złotych do 1000 złotych, a w razie ponownego niezastosowania się do wezwania od 100 złotych do 1500 złotych” – czytamy w piśmie od straży miejskiej.

„To jest bardzo zniechęcające” – mówi Adam Piszczelok. „Znaki na konkretnych ulicach nie zmieniają się tak często, tak więc pytanie mnie o znak, przy którym co drugi dzień wystawia się mandat mija się troszkę z celem” – dodaje.

Straż miejska wyjaśnia, że takie pouczenie to standardowa procedura wynikająca z przepisów.

„Pan jako świadek tego zdarzenia został wezwany do nas w charakterze świadka. W tym wezwaniu jest oczywiście pouczenie zawarte, o którym pan wspomniał, gdzie nakłada się na świadka, który się nie zgłosił karę grzywny” – tłumaczy nam Klaudia Szczygieł ze Straży Miejskiej w Katowicach. „To wynika z przepisów prawa, Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia” – dodaje.

Tymczasem miasto prowadzi akcję, gdzie namawia mieszkańców do zgłaszania nieprawidłowo parkujących pojazdów.

6 KOMENTARZE

  1. Tylko czy ktoś zadał pytanie dlaczego jest wzywany za świadka. Moze zgłoszenie nie było pełne, może błędne. Łatwo o pomyłki w takiej kwestii jak nie do końca zna się kodeks drogowy

  2. Wynikający z przepisów obowiązek poinformowania o odpowiedzialności to jedno, a sposób napisania pisma to zupełnie coś innego. Nie znam przepisu, który zabraniałby w takim piśmie używać słów „proszę” i „dziękuję”.
    I mówię to jako człowiek od 30 lat pracujący w urzędzie. Na szczęście, bardziej specjalista niż urzędnik, ale nieraz moje wyjaśnienia dla mieszkańców są poprawiane przez urzędników „bo to się nie tak pisze”. Żeby było ciekawiej, dyrektor poprosił mnie o przygotowanie pism napisanych ludzkim językiem. Pracownicy dostali wzory, ale nadal piszą po swojemu, tak poważnie wyglądającym, urzędniczym językiem.

    Ale zupełnie inną sprawą jest wzywanie człowieka na wyznaczoną godzinę. W cywilizowanych krajach, które znam, strażnik przychodzi do domu. Bo jeżeli mieszkaniec już poświęcił czas na zawiadomienie o nieprawidłowości, to po prostu nie wypada go wzywać, a o wyznaczeniu godziny i straszeniu nikt by nie pomyślał.

  3. Chamy.
    Nic dodać.
    Zadzwoniłem w sprawie dzikiego wysypiska… efekt podobny, nigdy więcej.
    Jak nie wiadomo o co chidzi to….
    Są układy np.prezesik czegoś ma kumpla w urzędzie i tamten mu robi przysługi na koszt miasta.
    Taki gorliwy obywatel mąci i trzeba go usadzić i nauczyć.
    Taki teraz “porządek”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
23 − 9 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.