foto: GKS Katowice

Po przymusowej przerwie spowodowanej epidemią GieKSa pokonała po emocjonującym spotkaniu Skrę Częstochowa 2:1. Obie bramki dla katowiczan padły w ostatnich 10 minutach spotkania.

Piłkarze GKS-u wrócili na boisko po ponad dwutygodniowej przerwie związanej z licznymi zachorowaniami w drużynie na COVID-19. Pierwsza połowa spotkania ze Skrą mogła się podobać. Oba zespoły często próbowały się przedzierać pod bramkę przeciwnika i stworzyły po kilka ciekawych akcji. Już w 6 min. potężnym strzałem z lewej strony pola karnego popisał się Kozłowski, ale dobrze ustawiony Biegański wybił futbolówkę na rzut rożny. W 10 min. mogło być 1:0 dla Skry, ale nie pilnowany Pietraszkiewicz przeniósł piłkę nad poprzeczkę. W kolejnych minutach dobre okazje ze strony GieKSy mieli dwukrotnie Figiel, Rogala i Błąd, żadna z nich nie zakończyła się jednak sukcesem. Swoje szanse mieli także przyjezdni, którzy objęli prowadzenie w 39 min. po precyzyjnym strzale przy słupku Milasiusa, przy którym nie najlepiej w bramce zachował się Mrozek. Do końca połowy na boisku już niewiele się działo i po 45 minutach goście wygrywali w Katowicach jedną bramką.

W przerwie trener Rafał Górak dokonał jednej zmiany. Mającego głównie defensywne zadania Gałeckiego na murawie zastąpił Urynowicz, który jest najlepszym snajperem Trójkolorowych w tym sezonie. Zgodnie z oczekiwaniami od samego początku GieKSa ruszyła do ataku i przez kilkanaście minut praktycznie nie wychodziła z okolic pola karnego Skry. Szansę na wyrównanie mieli w tym czasie m.in. Kozłowski i Urynowicz, ale Biegański wciąż nie dawał się zaskoczyć. Przyjezdni pierwszy raz w tej części gry zapuścili się pod bramkę gospodarzy w 59 min. i od razu wywalczyli rzut karny, który jednak został wybroniony przez Mrozka. Bramkarz GieKSy zrehabilitował się tym samym za swoją niepewną interwencję z pierwszej połowy. Od tego momentu częstochowianie zaatakowali odważniej i to oni byli zdecydowanie bliżej zdobycia kolejnego gola, tym razem jednak Mrozek spisywał się bez zarzutu, kilka razy ratując drużynę przed utratą bramki.

Decydująca o losach meczu okazała się 80 min., kiedy czerwoną kartkę otrzymał Gołębiewski. Był to sygnał dla GieKSy, która znowu ruszyła do ataku, co przyniosło efekty już w 83 min. Najpierw wprawdzie Błąd trafił w słupek, ale do odbitej piłki dopadł wprowadzony chwilę wcześniej Szwedzik i doprowadził do remisu. W końcówce zwycięską bramkę strzelił kolejny rezerwowy Kościalniak i tym samym Trójkolorowi pokonali Skrę 2:1 i wrócili na drugą pozycję w tabeli, premiowaną awansem do pierwszej ligi.

GKS Katowice – Skra Częstochowa 2:1 (0:1)

Bramki: Szwedzik, Kościalniak – Milasius

GKS Katowice: Mrozek – Wojciechowski (72. Grychtolik), Jędrych, Kołodziejski, Rogala (79. Szwedzik) – Woźniak (66. Kościelniak), Błąd, Gałecki (46. Urynowicz), Figiel, Kiebzak (66. Sanocki) – Kozłowski.

Skra Częstochowa: Biegański – Brusiło, Warnecki (84. Klisiewicz), Gołębiowski, Pietraszkiewicz, Napora, Noiszewski, Niedbała, Sadowski, Holik, Milasius (82. Rogala).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
24 + 24 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.