Reklama

PKP chce oddać zabytkową parowozownie miastu Katowice. Wcześniej poprawi tam bezpieczeństwo. Ponad 120-letni obiekt niszczeje, grupa miłośników chce go ratować przed rozkradaniem i dewastacją. To też miejsce, w którym bawią się dzieci. Chodzą m.in. po dziurawym dachu hali, co może skończyć się tragedią.

Ponad 120-letnia parowozownia jest zabytkiem, którym bardzo interesują się złomiarze oraz wielbiciele industrialu. Ciągle trwa proces rozkradania obiektu, a miłośnicy zabytków i kolejnictwa na Śląsku chcą go ratować.

Na obiekt składają się dwie hale lokomotyw, wieża wodna, budynki gospodarcze oraz obrotnice. W środku już rozpoczął się demontaż możliwych do wyniesienia na sprzedaż elementów jak np. kaloryfery. Obiekt ma bardzo dobre dojście od ulicy Narutowicza, widać go też od strony ulicy Raciborskiej. Całość ma około 5 ha. Jakiś czas temu PKP zrezygnowało ze stałej ochrony obiektu, wtedy zaczęły się problemy z rozkradaniem zabytkowej lokomotywowni. Ostatnio po medialnych doniesieniach pojawia się tam więcej Straży Ochrony Kolei i policji.

Niedawno publikowaliśmy zdjęcia, na których widać młode osoby – dzieci – które spacerują po dachu obiektu.

„Upadek z wysokości kilkunastu metrów to śmierć na miejscu, to tylko kwestia czasu, aż ktoś źle stanie, albo coś się pod kimś załamie” – mówi nam użytkownik InfoKatowice.pl, który podesłał nam zdjęcia.

Dzieci na dachu parowozowni w Katowicach-Załężu / fot. użytkownik InfoKatowice.pl

PKP zapowiada poprawę ochrony obiektu

„Staramy się ochronić ten duży obszar przed dostępem osób trzecich i dewastacjami. Na bieżąco zabezpieczamy dostęp do wnętrz obiektów oraz współpracujemy z Policją i Strażą Ochrony Kolei w celu ograniczenia negatywnych skutków działań osób postronnych. Skierowaliśmy również pismo z prośbą o zwiększenie liczby patroli służb porządkowych w tym rejonie. Chcemy wprowadzić dodatkowe środki służące zapewnieniu bezpieczeństwa na tym terenie. Obecnie trwają procedury w tym kierunku” – wyjaśnia Aleksandra Grzelak z PKP.

Spółka na razie nie ma możliwości sprzedania lub wynajmu obiektu na zasadach komercyjnych. Choć może przekazać go w ręce katowickiego samorządu. Miłośnicy industrialu obawiają się, że ostatecznie teren trafi pod młotek, a deweloper postawi tam ostatecznie bloki. Na razie jednak nie ma na to szans.

„Nieruchomość, na której położona jest parowozownia, zlokalizowana jest na międzytorzu i nie posiada drogi dojazdowej. W związku z tym, że część terenu objęta jest inwestycją związaną z modernizacją linii kolejowej, trwają konsultacje z PKP Polskimi Liniami Kolejowymi S.A. dotyczące budowy drogi dojazdowej w ramach trwających prac projektowych. Do czasu zakończenia tej inwestycji oraz ewentualnego wykonania drogi, nie ma możliwości sprzedaży, przekazania czy wynajmu tego terenu dla kontrahenta komercyjnego” – wyjaśnia Grzelak.

Natomiast pojawiła się inna możliwość. Aby miasto Katowice przejęło zabytkowy obiekt. Dała go Nowelizacja Ustawy o komercjalizacji i restrukturyzacji przedsiębiorstwa państwowego „Polskie Koleje Państwowe”.

„Umożliwia jednak oddanie mienia zabytkowego do korzystania m.in. przez jednostki samorządu terytorialnego na podstawie umowy. Wystąpiliśmy do Miasta z propozycją zawarcia takiego dokumentu” – mówi Aleksandra Grzelak z PKP.

Teraz piłka leży po stronie miasta Katowice. Czekamy na odpowiedź w tej sprawie.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
7 + 28 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.