Reklama<">

Radni nie chcą żeby mieszkańcy wiedzieli jak pracują? Będą nad tym głosować

A. Maciaszczyk

Komisja Skarg, Wniosków i Petycji / fot. InfoKatowice.pl
Reklama

W Katowicach radni szykują się do odrzucenia petycji, której wprowadzenie pozwoli dokładniej patrzeć mieszkańcom jak pracują właśnie ich przedstawiciele w radzie miasta. Najwyraźniej coś co jest normą od wielu lat w Tychach, w Katowicach po raz kolejny trafiło na opór – wynika z projektu uchwały odnośnie odrzucenia petycji o publikacji w sieci nagrań z posiedzeń komisji Rady Miasta Katowice.

Petycję w tej sprawie pod obrady rady złożył jeszcze w lipcu Paweł Czyż, członek Zarządu Głównego Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin. Publikacja nagrań z komisji to norma np. w Tychach. Tam od przeszło dekady publikowane są na stronach urzędu nagrania i nikt z tego tytułu nie robi problemu. Każdy mieszkaniec może sobie pobrać nagranie i przesłuchać – tym samym dowiedzieć się o czym dyskutowano na komisjach i jak pracują radni. To właśnie na komisjach omawiane są najważniejsze dla miasta tematy.

W Katowicach od wielu lat nie ma woli żeby takie rozwiązanie wprowadzić. Tym razem najwyraźniej też, gdyż uzasadnienie petycji mówi wprost o odrzuceniu rozwiązania.

Reklama

„Należy ponadto stwierdzić, iż zgodnie z dominującym stanowiskiem judykatury – co do zasady – dostęp do informacji publicznej z posiedzeń kolegialnych organów władzy publicznej następuje przez dostęp do protokołów lub stenogramów. Materiały audiowizualne lub teleinformatyczne są źródłem informacji publicznej z tych posiedzeń jedynie w wypadku, gdy: 1) protokół nie został sporządzony i 2) o ile materiały te w pełni rejestrują obrady. Poza tym wypadkiem materiały te mają charakter pomocniczy i wewnętrzny, a zatem nie stanowią informacji publicznej” – czytamy w uzasadnieniu, w którym wielokrotnie pojawia się argumentacja odnośnie tego, że dostępny jest protokół i to wystarczy.

Z tym, że po pierwsze, protokół sporządzany jest nawet kilka tygodni po posiedzeniu komisji, a po drugie pisany jest w sposób, który nie do końca oddaje przebieg dyskusji.

„One są pisane na okrętkę, tak żeby czasami nie było do końca wiadomo o co chodzi, pewne elementy są pomijane. W końcu protokół to nie stenogram, wszystko tam nie musi się znaleźć” – mówi nam jeden z katowickich radnych.

W przypadku nagrania wszystko jest czarno na białym, ale rządzący Katowicami w uzasadnieniu podają powód za powodem dlaczego w 2020 roku, nie można udostępniać nagrań z obrad komisji.

„Wypada dodać, iż w Katowicach dokumentami obrazującymi przebieg posiedzeń komisji Rady Miasta Katowice i posiadającymi wymiar oficjalności są protokoły, których projekty są również udostępniane publicznie. Dodatkowo — w celu większej przejrzystości i transparentności — w protokołach, jako hiperłącze, linkowane są materiały omawiane na posiedzeniach, które są publicznie dostępne w zakładce Biuletynu Informacji Publicznej Rada Miasta/Materiały na posiedzenia komisji i sesji. Mając powyższe na uwadze petycja nie może zostać uwzględniona” – czytamy w uchwale.

Głosowanie nad petycją na najbliższej sesji Rady Miasta Katowice.

Reklama

3 KOMENTARZE

  1. Bo wszyscy z rady miasta wiedza ze Krupa i Bienkowska to przestepcy I dzialaja na szkode katowic.dlatego zarzadzanie miastem to nieudacznictwo ,gra na czas, albo robienie na zlosc . Od 2004 powinni siedziec bezapelacyjnie . Andrzeja Strozny od 2008 to pewnie nawet dwoch telefonow w sprawie nie wykonal.

  2. To jest kpina, żeby podlegli pracownicy (radni) nie życzyli sobie kontroli przez swojego szefa (wyborcy). O tym, czy powinno być nagrywane posiedzenie muszą decydować wyborcy, a nie radni. Ta sytuacja pokazuje absurdy polskich przepisów. Kilkunastu podwładnych się spotyka i decyduje o tym, że szef nie ma prawa podglądać ich pracy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
27 − 17 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

css.php
Ładowanie