foto: GKS Katowice

GieKSa nie bez kłopotów wygrała z Unią 6:3 i po trzech meczach prowadzi 2:1 w ćwierćfinale Mistrzostw Polski.

Przed rozpoczęciem spotkania odbyła się uroczystość, podczas której do galerii sław GKS-u Katowice wystawiono koszulkę legendarnego bramkarza Andrzeja Tkacza, który zapisał się złotymi zgłoskami nie tylko w historii katowickiego, ale także polskiego hokeja. Wystarczy tylko przypomnieć, że był on ojcem jedynego jak dotąd zwycięstwa Biało-Czerwonych z reprezentacją Związku Radzieckiego (obecnie Rosja) podczas mistrzostw świata w 1976 roku.

Reklama

W składzie GieKSy zabrakło dzisiaj aż trzech obrońców. Do Devecki i Wanackiego dołączył Krawczyk, który nabawił się urazu w poniedziałkowym meczu w Oświęcimiu. Trzeci ćwierćfinałowy pojedynek zaczął się fatalnie dla gospodarzy, którzy stracili bramkę już w 50 sekundzie. Na odpowiedź trzeba było czekać do 6 min., kiedy krążek po strzale Łopuskiego skutecznie dobił Laakkonen. Kilkanaście sekund później GieKSa już prowadziła po uderzeniu Pasiuta, który zakończył zespołową akcję z Malasińskim i Wronką. Na tym emocje w pierwszej tercji się nie skończyły. W 13. i 18. min. kolejne trafienia dla Trójkolorowych dołożyli Urbanowicz i Jyrkkio. Warto podkreślić, że ten drugi gol padł w momencie gry w przewadze, z czym katowiczanie mają od pewnego czasu problem. Po 20 minutach było więc 4:1 i wydawało się, że losy meczu są już przesądzone.

W drugiej odsłonie podopieczni trenera Toma Coolena zagrali znacznie słabiej, a do tego złapali aż cztery kary. Właśnie podczas ostatniej z nich padła jedyna bramka w tej części gry, której autorem został Tabacek. Po czterdziestu minutach gospodarze prowadzili więc z Unią 4:2.

W 4. min. ostatniej tercji Przygodzki niespodziewanie po raz trzeci pokonał Lindskouga. Kontaktowy gol podziałał na katowiczan jak kubeł zimnej wody. Od tego momentu znowu energicznie zaatakowali i na efekty nie trzeba było długo czekać. W ciągu kolejnych kilku minut dwa razy Fikrta pokonał Łopuski, co praktycznie przesądziło o losach pojedynku. Ostatecznie GieKSa zwyciężyła 6:3 i w serii do czterech zwycięstw wygrywa z Unią 2:1. Kolejny mecz już w niedzielę w Oświęcimiu.

TAURON KH GKS Katowice – KS Unia Oświęcim 6:3 (4:1, 0:1, 2:1)

0:1 Alexei Trandin (Petr Konig) 0:50
1:1 Janne Laakkonen (Mikołaj Łopuski, Maris Jass) 5:40
2:1 Grzegorz Pasiut (Tomasz Malasiński, Patryk Wronka) 5:58
3:1 Maciej Urbanowicz (Marek Strzyżowski , Radosław Sawicki) 12:57
4:1 Jesse Jyrkkio (Janne Laakkonen, Jesse Rohtla) 17:45 5/4
4:2 Peter Tabacek (Iiro Vehmanen, Martin Przygodzki) 36:53 5/4
4:3 Martin Przygodzki (Alexei Trandin) 43:14
5:3 Mikołaj Łopuski (Patryk Wronka, Grzegorz Pasiut) 46:17 5/4
6:3 Mikołaj Łopuski (Maris Jass, Jesse Rohtla) 48:50

TAURON KH GKS Katowice: Lindskoug (Kieler) – Jyrkkio, Tuhkanen, Łopuski, Rohtla, Laakkonen – Jass, Cakajik, Malasiński, Pasiut, Wronka – Tomasik, Skokan, Fraszko, Starzyński, Yashin – Krężołek, Urbanowicz, Sawicki, Strzyżowski.

Unia Oświęcim: Fikrt (Lipiński) – Vehmanen, Saur, Tabacek, Kiiholma, Themar – Bezuska, Konig, Adamus, Trandin, Przygodzki – A. Kowalówka, Maciejewski, Piotrowicz, Danecek, S. Kowalówka – Noworyta, Paszek, Malicki, Wanat, Gruszka.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
18 − 9 =


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.