Marcin Janicki
Marcin Janicki / fot. GKS Katowice

Z prezesem GKS-u Katowice Marcinem Janickim spotkaliśmy się, żeby porozmawiać głównie o hokeju, w tym o sytuacji finansowej i organizacyjnej sekcji. W drugiej części nie zabrakło jednak także pytań dotyczących transferów piłkarskich i przyszłości dyrektora sportowego Tadeusza Bartnika.

InfoKatowice.pl: Czy to prawda, że zakładany budżet klubu hokejowego na obecny sezon został już na początku tego roku mocno przekroczony?

Reklama

Marcin Janicki: Nie ukrywam, że te sprawy są przez nas obecnie diagnozowane, co jest zresztą niezbędnym elementem do procesu konsolidacji obu spółek (KH GKS Katowice S.A. i GKS GieKSa Katowice S.A. – red.).

IK: A jak wygląda sytuacja z Tauronem? Słychać wiele różnych plotek, że spółka nie do końca wywiązuje się z umowy z klubem.

Marcin Janicki: Szczegóły umowy są oczywiście objęte tajemnicą, ale mogę zapewnić, że wszystkie rzeczy, które zostały ustalone w umowie zostały przez Tauron spełnione. Jesteśmy z tej współpracy bardzo zadowoleni i już rozmawiamy o tym, żeby była ona kontynuowana także w następnym sezonie.

IK: Proszę powiedzieć czy zawodnicy i kadra trenerska otrzymują wynagrodzenia, a jeśli tak, to jak wygląda sprawa ich terminowości?

Marcin Janicki: W październiku mieliśmy spotkanie ze sztabem trenerskim i z zawodnikami, w czasie którego ustaliliśmy pewien harmonogram płatności. Mogę zapewnić, że do dnia dzisiejszego wszystkie te płatności są realizowane zgodnie z ustaleniami. Byliśmy umówieni na płatności przed wyjazdem do Belfastu i pieniądze w całości wpłynęły na konta zawodników. Kolejne pieniądze zobowiązaliśmy się zapłacić przed play-offami i z tego także się wywiążemy. Tak więc kibice mogą być spokojni, że zawodnicy na pewno nie będą musieli martwić się o wynagrodzenia i będą się mogli skoncentrować jedynie na grze. Zdaję sobie sprawę, jak ważne jest dotrzymywanie umów. Jeśli jako klub zapewniamy, że do środy zapłacimy pieniądze, to najpóźniej w ten dzień przelew musi wyjść. Jeśli wyjdzie w czwartek, choć to jest tylko jeden dzień różnicy, to podkopujemy zaufanie do siebie i ja jako prezes nigdy do tego nie dopuszczę.

IK: Chodzą słuchy, że obniżka formy drużyny na przełomie grudnia i stycznia związana była z chaosem w klubie i była formą protestu zawodników.

Marcin Janicki: Powtarzam hokeistom jedną rzecz: kontrakty zostały zawarte i środki na pewno będą wypłacone. Mogę zapewnić, że to co zostało ustalone, na pewno będzie zrealizowane. Tak jak mówiłem wcześniej, skrupulatnie się trzymamy harmonogramu płatności. Sprawy finansowe nie były argumentem, który przeważył na wyniku sportowym. Jeśli chodzi o porażkę w Pucharze Polski, to myślę, że Jastrzębie po prostu dobrze trafiło z formą, co zresztą widać było w naszym ostatnim wygranym meczu z tą drużyną w Satelicie, który równie dobrze mógł się skończyć wynikiem w drugą stronę. Co do słabszych rezultatów, to myślę, że wpływ mogła mieć na pewno sytuacja z COP-em i konieczność rozgrywania przez wiele tygodni meczów poza własną halą. Do tego, w związku z dwoma wyjazdami do Belfastu, kalendarz drużyny jest bardzo napięty, wiele meczów zawodnicy musieli grać dzień po dniu i to też mogło mieć wpływ na wyniki.

IK: Proszę powiedzieć, czemu doszło do tych wszystkich zmian organizacyjnych, konsolidacji spółek, wymiany zarządu?

Marcin Janicki: Połączenie spółek jest decyzją właściciela, a więc Miasta Katowice. Co do zarządu, to cały proces jest skomplikowany i myślę, że chodziło o to, żeby był on prowadzony przez jedną osobę. Zresztą ze złożoności całego procesu wynika obecność pani mecenas w zarządzie (Kinga Pajerska-Krasnowska, która pełni funkcję wiceprezesa zarządu klubu hokejowego – red.). Kolejnym elementem jest konsolidacja Fundacji Sportowe Katowice, a więc naszej akademii sportowej, która rozszerzyła swoją formułę o siatkówkę, hokej i tenis, bo dotychczas to było w trzech różnych podmiotach, a w fundacji była tylko i wyłącznie piłka. Intencją właściciela jest bowiem, żeby te dyscypliny, które mamy na poziomie sportu zawodowego, były także na poziomie sportu młodzieżowego.

IK: Zbliżają się play-offy. Czy planujecie pozyskać nowych zawodników do drużyny?

Marcin Janicki: Chcę, żeby przed meczami play-off w zespół został wzmocniony. Myślimy o jednej – dwóch osobach. Nie mówię tu o długich kontraktach, ale o umowie do końca sezonu. Jeśli jednak mówimy o dobrych zawodnikach, a w takich chcemy celować, to wiąże się to z wydatkami. Na pewno nie pozwolę na wydanie środków, których nie mam. Życie na kredyt zawsze kończy się źle. Z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, że pewne cele są na wyciągnięcie ręki i chcemy zrobić wszystko co możemy, żeby udało nam się je osiągnąć. Warto podkreślić, że członkowie Klubu Biznesu GKS-u chcieliby w takim transferze partycypować, myślę, że na poziomie 50-70%. Zresztą jeśli chodzi o Klub Biznesu, to osoby będące jego członkami same do mnie podeszły w Belfaście i zaproponowały spotkanie w celu porozmawiania o tym, w jaki sposób mogliby wspierać sekcję hokeja. Klub Biznesu powstał już prawie 6 lat temu z myślą o piłce nożnej, teraz chcemy, żeby miał charakter wielosekcyjny. Planujemy zrobić jeden pakiet VIP-owski, który będzie upoważniał do uczestnictwa w meczach piłki, hokeja i siatkówki, bo widzimy, że osoby chcą uczestniczyć w meczach różnych dyscyplin.

IK: Kończąc temat dotyczący obecnego sezonu, jak wygląda sytuacja z Grzegorzem Pasiutem? Czy ten zawodnik wróci do gry na mecze play-off?

Marcin Janicki: Grzegorz Pasiut jest już po zabiegu i w optymistycznej wersji wróci na początek play-offów. W bardziej prawdopodobnej będzie gotowy na decydujące mecze, tak więc zdąży wesprzeć drużynę w walce o najwyższe cele.

IK: W przyszłym sezonie nadal planujecie silny GKS hokejowy? Nie będzie wyprzedaży zawodników?

Marcin Janicki: Na tę chwilę czekamy do końca sezonu i zobaczymy, jaki będzie wynik sportowy. Wierzę, że uda nam się osiągnąć zamierzone cele, a wtedy usiądziemy z zawodnikami do rozmów na temat przedłużenia umów.

IK: Czyli w przyszłym sezonie także zakładacie walkę o tytuł mistrzowski?

Marcin Janicki: Tak naprawdę na te deklaracje jest jeszcze za wcześnie. Na pewno dużo będzie zależało od kwestii przedłużenia umowy z Tauronem, która kończy się z końcem tego sezonu. My z naszej strony podejmujemy i będziemy podejmować wszystkie możliwe kroki, żeby ją przedłużyć. Mamy nadzieję, że dobrymi wynikami i dobrą organizacją przekonany Tauron do dalszej współpracy, a wtedy będziemy mogli mówić o odważnych planach. Z drugiej strony celem organizacji tej sekcji była walka o najwyższe cele i myślę, że są one naprawdę na wyciągnięcie ręki.

IK: Czy w przyszłym sezonie, jeśli awansujemy do europejskich pucharów, będziecie się starać o organizację meczów w Spodku?

Marcin Janicki: Czasem mam wrażenie, że kibice odbierają działania klubu jako absolutny minimalizm, że nam się nie chce. Chciałbym wyjaśnić, że są dwa elementy, które stanęły na przeszkodzie nie tylko organizacji turnieju o Puchar Kontynentalny, ale także meczów play-off, bo o to także się pytaliśmy. Pierwsza sprawa to kwestia terminarza. Przygotowanie lodowiska to jest kwestia kilku – kilkunastu dni przed turniejem, co powoduje, że w związku z dużą ilością różnych imprez, które są w tym obiekcie planowane z dużym wyprzedzeniem, ciężko jest coś takiego zorganizować. My nawet podjęliśmy próby rozmów z organizatorami imprez, które były już zaplanowane w tym terminie i na kilka dni przed, aby przenieśli się do innych obiektów, ale technicznie się to niestety nie udało.

Jeśli chodzi o nowy sezon, to myślimy o tym, żeby jak najszybciej rozeznać temat organizacji tego typu imprez. Oczywiście liczymy, że to będzie Liga Mistrzów, a nie Puchar Kontynentalny, a wtedy ta formuła będzie w ogóle inna, bo drużyny grają w formule mecz – rewanż, a nie tak jak jest w Pucharze Kontynentalnym, że organizowany jest jeden kilkudniowy turniej. Tak więc może się to uda, może zorganizujemy jakieś mecze w ramach play-off. Na pewno nie będziemy robić tak jak z siatkówką, gdzie organizowane są zwykłe mecze ligowe, bo to jest nieporównywalne przedsięwzięcie i pod względem czasowym i finansowym. W przypadku organizowania meczu siatkarskiego potrzebujemy jedynie trzy dni, a i tutaj ciężko nam często wbić się z terminem w kalendarz imprez organizowanych w tej arenie.

Drugą kwestią są środki finansowe, które są potrzebne na wynajęcie Spodka, ale myślę, że akurat to nie byłby największy problem i we współpracy z Klubem Biznesu dałoby się to rozwiązać.

IK: Co w takim razie z nowym lodowiskiem dla GieKSy? Wiadomo, że Satelita jest mała, a w dodatku komfort oglądania meczów jest w niej niski.

Marcin Janicki: Byliśmy teraz w Belfaście i przyglądaliśmy się organizacji całej imprezy i jest to rzeczywiście nieporównywalne. Wiadomo, że marzyłaby się nam taka hala. Chcę jednak podkreślić, że chcielibyśmy mieć oczywiście areny, które będą odpowiadały naszemu potencjałowi sportowemu, ale naszym głównym zadaniem jest to, żeby ten poziom sportowy był taki, jakiego oczekują kibice. To jest na tą chwilę naszym głównym celem.

IK: Na zakończenie wywiadu chciałbym jeszcze kilka słów poświęcić sekcji piłkarskiej. Tadeusz Bartnik będzie nadal dyrektorem sportowym?

Marcin Janicki: Wspólnie z dyrektorem Bartnikiem pracujemy w tej chwili nad przygotowaniem kwestii transferowych. Wkrótce ogłosimy informację o 2-3 transferach zawodników. Wiem, że po rundzie jesiennej pozycja w tabeli GieKSy jest daleka od oczekiwań kibiców. Dyrektor wspólnie ze sztabem trenerskim dokonali analizy tej sytuacji i przygotowali plan na kolejną rundę, który jest według mnie realny i możliwy do realizacji.

IK: Ilu transferów się można spodziewać w przerwie zimowej?

Marcin Janicki: Na razie jesteśmy po czasie pożegnań. Odeszli od nas Sebastian Nowak, Wojtek Słomka, Simon Kupec i Damian Michalik. W ich miejsce na pewno chcemy pozyskać trzech zawodników. Te pozycje newralgiczne, o czym zresztą głośno mówi także trener, to stoper, defensywny pomocnik i napastnik. Jeśli chodzi o stopera, to po kontuzji Mateusza Kamińskiego pojawiła się wyrwa, która w mojej ocenie zaważyła o grze w drugiej części sezonu. Niestety kontuzja okazała się bardzo poważna i trudno powiedzieć, kiedy ten zawodnik wróci do gry.

IK: Dziękuję za rozmowę.

Marcin Janicki: Ja również dziękuję.

Reklama

1 Komentarz

  1. Odpowiadając na tytuł artykułu – nie będą musieli się martwić. Dostaną je z sutego dokapitalizwania Miasta Katowice, czytaj z moich podatków.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
12 − 3 =


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.