Strażnicy miejscy przy piecu / fot. Straż Miejska Katowice

 To miała być rutynowa kontrola pieca i jego zawartości. Interwencję Strażników Miejskich wywołał dym wydobywający się z komina domu przy ulicy Uniczowskiej. Jak się okazało, dym był tylko symptomem większego problemu, który mógł doprowadzić do tragedii. Będący na wyposażeniu strażników detektor gazów, zasygnalizował w trakcie interwencji znaczne przekroczenie stężenia tlenku węgla.

Strażnicy standardowo kontrolują piece w domach, oklejając je jednocześnie specjalną naklejką z datą „przydatności pieca”. Daty te są ściśle określone w śląskiej uchwale antysmogowej. To ostatnie dni grudnia 2021, 2023, 2025 i 2027 roku. Na ulicy Uniczowskiej uwagę mundurowych zwrócił gęsty dym wydobywający się z komina.

– Podczas przejścia do piwnicy, w której znajdował się piec, włączył się detektor gazów. Klatka schodowa była bardzo zadymiona, a urządzenie, które miałem przypięte do pasa zasygnalizowało pięciokrotne przekroczenie tlenku węgla – relacjonuje Michał Ossowski ze Straży Miejskiej w Katowicach.

Reklama

Reakcja była szybka, pootwierano okna, poproszono też mieszkankę o opuszczenie zadymionego korytarza. W międzyczasie pojawiła się właścicielka domu, która po przewietrzeniu domu wraz ze strażnikami zeszła do piwnicy, gdzie znajdował się piec. Jak się okazało nie była zamknięta jedna z komór pieca, która spowodowała wydobywanie się trujących gazów i mogła doprowadzić do pożaru.

– Po zakończeniu kontroli mieszkańcy zostali zobowiązani do skontrolowania sprawności przewodów wentylacyjnych, dymowych oraz spalinowych – dodaje Andrzej Szymański ze Straży Miejskiej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
18 − 14 =


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.