Dzieci nie zjedzą już ciastek, bo zabrakło pieniędzy: Przez 17 lat w Katowicach dzieci mogły słuchać bajek w towarzystwie smacznych ciastek. „Bajka z…ciastkiem” to czytanie dla najmłodszych dzieci, które odbywało się w filiach Miejskiej Biblioteki Publicznej w Katowicach. Teraz ciastka zastąpiły dywany na których dzieci leżą, bo biblioteka nie ma pieniędzy na łakocie z powodu zmniejszonego budżetu. Słodkości za to nie zabraknie w Urzędzie Miasta, który w tym roku przeznaczy na nie całkiem pokaźną sumę pieniędzy.  

– Trudno jest wytłumaczyć 5-latkowi, że były ciastka, a teraz ich nie będzie, bo nie ma pieniędzy w budżecie – mówi nam Monika Woźniak, mieszkanka Katowic, która na czytanie z ciastkiem przychodziła ze swoim synem Stasiem. Ten, gdy skończył 1,5 roku, zapisał się do biblioteki, dostał specjalną kartę, co dodawało powagi sytuacji, a w czytaniu z ciastkiem bardzo chętnie brał udział.

Kilka tygodni temu okazało się, że po 17 latach „Bajka z ciastkiem” znika z filii Miejskiej Biblioteki Publicznej w Katowicach.

Reklama

– W tej chwili mamy budżet o 700 tys. zł mniejszy niż w zeszłym roku  – wyjaśnia nam Anna Fałat dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Katowicach. Obecnie budżet MBP to nieco ponad 9,5 mln zł. – Jesteśmy w trudnej sytuacji, mam nadzieje, że to nie są środki, które będziemy mieli do końca roku i jeszcze coś otrzymamy – dodaje. Bajkę z ciastkiem zastąpiło „Czytanie na dywanie”.

Ciastka za drogie?

Ile kosztowały ciastka? Nie wiadomo. Próbowaliśmy się tego dowiedzieć w bibliotece, ale konkretnej kwoty nie usłyszeliśmy. – To nie mogła być duża kwota, wykładano co najwyżej dwie, trzy paczki ciastek na jednym spotkaniu – mówi nam jedna z mam, która przyprowadzała dziecko na czytanie w towarzystwie ciastek. Choć faktycznie jakaś kwota musiała się uzbierać, w końcu czytanie w towarzystwie ciastek było realizowane w 25 filiach biblioteki.

– Myślę, że nie ciastko powinno być wabikiem dla dzieci, żeby przychodziły do biblioteki –zaznacza dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Katowicach i ma rację. Choć trochę osłody pewnie nie zaszkodziło. – By wprowadzić miłą, niemal domową atmosferę, Biblioteka zaproponowała, by czytanie połączyć z tym, co dzieci lubią najbardziej – słodkim ciasteczkiem – czytamy w komunikacie na stronie katowickiej biblioteki.

– Ciastka były tylko i wyłącznie dodatkiem. Dzieci przychodziły, żeby się spotkać, nawiązać znajomości w bibliotece – mówi nam Monika Woźniak.  Jak sama dodaje, na pewno ciastka nie są decydującym argumentem odnośnie tego, czy z czytania będą korzystały dzieci, choć jest to, a raczej był, element pewnej tradycji. – Raz nawet sama upiekłam i przyniosłam ciastka. Z tego co wiem, robią też tak inni rodzice – dodaje.

Chcesz ciastko? To przyjdź do urzędu

Oszczędności wymusiły likwidację ciastek z Miejskiej Biblioteki Publicznej i może pozostawia to lekki niesmak, choć na brak słodyczy nie wszyscy mogą narzekać. Urząd Miasta Katowice w listopadzie ubiegłego roku ogłosił zapytanie ofertowe na zakup artykułów spożywczych na potrzeby magistratu. Wśród nich m.in. wodę, soki, kawę, herbatę, cukierki, paluszki i znaczną ilość ciastek. Czym będą zajadać się urzędnicy?

W ramach zamówienia, które ostatecznie ma kosztować ponad 95 tys. złotych,  magistrat zażyczył sobie m.in. 110 opakowań Delicji Szampańskich, 180 opakowań Piegusków. W sumie z naszych wyliczeń wynika, że miasto skonstruowało zamówienie na ponad tysiąc opakowań różnego rodzaju ciastek.

Dostawa artykułów spożywczych do Wydziału Administracji i Biura Rady Miasta ma być realizowana w miarę potrzeb w ciągu roku. Całe zamówienie ma zostać wykonane do końca 2017 roku. Szczegółowy spis produktów znajdziecie tutaj.

Jak się dowiedzieliśmy w magistracie, słodycze będą wykorzystywane m.in. w trakcie mniej roboczych spotkań, przyjmowania delegacji, spotkań z mieszkańcami czy konferencji prasowych.

3 KOMENTARZE

  1. Skoro tak jest fajnie to przyjdzcie tu pracowac pensje po 1800 cistaeczek nikt nie widział rotacja pracownikow ogromna strajk wisi w powietrzu!!

    • Marianek 22 lutego 2017 at 20:36
      Your comment is awaiting moderation
      Wiele hałasu o nic. Jakiej kwoty potrzebuje biblioteka na te ciastka?To świetna okazja do wykazania się dla lokalnych sponsorów. Z punktu widzenia marketingowca „Bajka z ciastkiem” to sprytna i udana metafora. Komunikuje bezpośrednio grupie docelowej: Czytanie jest słodkie, dzieciaki!. Dlaczego odbierać bibliotece prawo do bycia „cool”; w galeriach są promocje, darmowe poczęstunki i inne wabiki wylacznie w celach sprzedażowych a nie kulturowych, to i biblioteka musi jakoś zawalczyć o klientów. Czyni to wszak w społecznym celu. Można było zrzucić się na seicento? Zrzućmy sie na ciastka dla bibliotek!
      PS Spotkania dla dorosłych (wernisaże itp.) prawie zawsze odbywają się w towarzystwie poczęstunku,nie bądźmy więc tak surowi dla naszych pociech.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
1 + 26 =


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.