Reklama

Będzie charytatywny maraton Zumby dla chorej na raka mózgu 35-latki z Katowic: Małgorzata Kaczmarczyk to cierpiąca z powodu guza mózgu 35-letnia mama trójki dzieci. Jej problemy zaczęły się w 2014 roku i niestety choroba nie chce dać się pokonać. 25 lutego na rzecz chorującej na glejaka mieszkanki Katowic zostanie zorganizowany charytatywny maraton Zumby. Patronat medialny nad imprezą objęło InfoKatowice.pl.

– Gosia , która choruje na glejaka mózgu IV stopnia, to mama trójki świetnych dzieciaków, które żyją pełne obaw ile mama będzie jeszcze z nimi – mówi nam pani Monika, siostra chorej 35-latki.

Reklama

W dniu 25.02.2017 ( sobota) w godzinach 15:00–19:00 w Zespole Szkolno–Przedszkolnym nr 1 w Katowicach odbędzie się charytatywny maraton Zumba Fitness „dla Gosi”, na który zaproszeni są wszyscy. W trakcie maratonu zbierane będą fundusze na leczenie Małgorzaty Kaczmarczyk. – Dlatego pomóżmy jej w walce z chorobą i dajmy dzieciom mamę, a Gosi możliwość uczestniczenia w ich wychowaniu jak najdłużej się da! – apeluje siostra 35-latki.

Poniżej relacja Małgorzaty Kaczmarczyk odnośnie jej walki z chorobą.

Mam na imię Gosia. Mam 35 lat. Jestem mamą trójki dzieci. W 2014 r. nagle pojawiły się bóle głowy. Były tak silne i uciążliwe, że poszłam do lekarza. Ze względu na to, że karmiłam piersią udało mi się na cito dostać do neurologa. Po badaniu neurologicznym dostałam pilne skierowanie do szpitala. Był 6 marzec kiedy pojechałam na izbę przyjęć. Tam zrobili mi tomograf komputerowy i wtedy… usłyszałam wyrok „ogromny złośliwy guz mózgu” … Świat mi się zawalił, przed oczami tylko śmierć. W domu kochający mąż i trójka małych dzieci. Serce mi pękało. 28.03.2014 r. miałam operację. Musiałam być przygotowana na wszystko. Kalectwo mogło być w tym lepszym wypadku. Pierwsze co powiedziałam po przebudzeniu to „Boże to już koniec tego koszmaru, ruszam nogami, rękoma i przede wszystkim ŻYJĘ !… ale jednak to był dopiero początek! Po dwóch tygodniach kolejna operacja, tym razem wyciek płynu mózgowego. Dwa miesiące w szpitalu, ale to jeszcze nadal nie był koniec. Zaczęłam radioterapię i chemioterapię. Minęło 8 miesięcy leczenia. Powoli wracało wszystko do normy. Włosy odrastały, córka obdarzyła mnie zaufaniem a ja przestałam się budzić z ogromnym lękiem. Minęły dwa lata a wyniki były wciąż dobre. Moja wiara w to, że się udało była ogromna. 17.10.2016 kontrolny Rezonans i kolejny cios prosto w serce ! Glejak powrócił… walka zaczyna się od nowa… Jak widać terapie stosowane standardowo nie dają dużych efektów dlatego zaczęłam terapię kosztownymi suplementami sprowadzanymi z innego kraju. Chcę również podjąć, poza granicami kraju, terapię alternatywną nie dostępną w Polsce. Koszt terapii jest dla naszej rodziny nieosiągalny. Żyjemy z wynagrodzenia męża i mojej najniższej renty. Koszt miesięczny terapii to około 12 000 złotych dlatego zwracam się do was, ludzi o złotych sercach, o pomoc. Proszę was o wpłaty na moją zbiórkę abym mogła żyć i przede wszystkim wychować moje cudowne dzieci na wspaniałych ludzi. Jestem silną osobą i pełną wiary, że wykończę tego „dziada” raz na zawsze! Pomóżcie mi proszę, liczy się każda Złotówka! Tym razem musi się udać, już Znam przeciwnika ! Dziękuję za okazane wsparcie.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
28 − 20 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.