Po 9 miesiącach od zabójstwa 55-letniej mieszkanki Katowic śledczym udało się zatrzymać mordercę. To nie była prosta sprawa. Policja obaliła alibi sprawcy ale ten nie chciał się przyznać do zabójstwa. Ostatecznie, pogrążyły go badania DNA.
– To było jedno z najbardziej złożonych śledztw, jakie prowadzili katowiccy policjanci. Wymagało zastosowania licznych środków z zakresu taktyki i techniki kryminalistycznej – mówi Jacek Pytel z katowickiej policji.
22 lipca w mieszkaniu na ulicy Katowickiej znaleziono ciało 55-letniej kobiety, z ustaleń policji wynikało, że Ewa K. zginęła od uderzenia twardym przedmiotem. Na miejscu zbrodni nie było praktycznie śladów. Technicy kryminalistyczni zdołali jednak zabezpieczyć krwawy odcisk dłoni, który znajdował się na ścianie.
Wytypowano podejrzanego, to 36-letni Piotr H. – partner zamordowanej kobiety, z którym ofiara miała się wcześniej pokłócić. Ten jednak ma alibi, które potwierdzili policjanci. Gdy kobieta zginęła przebywał od tygodnia u rodziny. Badania linii papilarnych na zabezpieczonym przez techników, śladzie krwawej dłoni pasują do Piotr H. Profil DNA jednak nie pasuje do 36-latka. To za mało aby zatrzymać mężczyznę, który ciągle nie przyznaje się do winy.
Specjaliści z Zakładu Medycyny Sądowej wyprowadzili profil DNA ofiary i porównali go z krwawym śladem, który zabezpieczono na miejscu zbrodni. Okazało się, że profile są zgodne. – Świadczy to, że Piotr H. miał kontakt z ofiarą w trakcie lub bezpośrednio po zabójstwie – mówi Jacek Pytel.
Mężczyzna zostaje zatrzymany ale ciągle nie przyznaje się do winy. Gdy przedstawiono mu wszystkie dowody, Piotr H. przyznał się do zamordowania kobiety.
Sprawcy grozi teraz dożywocie.
































