Samochód policji w Katowicach / fot. A. Maciaszczyk / Infokatowice.pl
Reklama

To jedna z tych sytuacji, które przypominają nam, że do takich obiektów jak baseny, parki wodne czy inne obiekty sportowe nie należy zabierać ze sobą kosztowności. W tym przypadku na własnej skórze przekonał się o tym mieszkaniec sąsiednich Tychów, któremu w Centrum Sportowym w Katowicach skradziono łańcuszek o wartości 8 tys. złotych.

Ofiara kradzieży wybrała się do Katowic zagrać w squasha wraz ze znajomymi. W trakcie gry mieszkaniec Tychów ściągnął łańcuszek.

Reklama

– Gdy opuszczał Centrum Sportowe nie spostrzegł od razu, że nie zabrał swojego łańcuszka. Gdy zorientował się o tym, niezwłocznie skontaktował się z Centrum Sportowym, ale niestety łańcuszka już nie było. W związku z powyższym zgłosił ten fakt na Policje. Tu do akcji wkroczyli kryminalni z katowickiej czwórki. Szybko ustalili, kto mógł mieć dostęp do tych pomieszczeń. Początkowo żadna z podejrzewanych osób nie przyznawała się do kradzieży, dopiero zebrane dowody jednoznacznie wskazywały, że zrobiła to jedna ze sprzątaczek. Początkowo i ona nie przyznawała się, jednakże nie była ona w stanie podważyć obciążających ją dowodów i przyznała się, że to ona ukradła – czytamy w komunikacie policji.

Kobieta wskazała miejsce ukrycia łańcuszka. Grozi jej do 5 lat pozbawienia wolności.

Reklama

1 Komentarz

  1. Zamkną sprzątaczkę która ma 900 zł brutto, a gość ze złotym łańcuszkiem za 8 tys. dalej będzie pykał partyjkę. Poza tym: nie ściągnęła mu go z szyi, jest różnica między kradzieżą a nie oddaniem przedmiotu znalezionego. Jedno z przysłów mówi: ktoś, kto coś lekkomyślnie gubi, nie zasługuje, żeby to posiadać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
3 + 17 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.