Jest problem z wynikami przetargu na Bankową Obsługę Budżetu Gminy Bieruń. Miasto zamiast 2,5 tys. złotych miesięcznie jak było do tej pory, za obsługę rachunków będzie płacić 18 tys. złotych miesięcznie. – Bank Śląski był niestety od nas sprytniejszy – tłumaczyła na sesji skarbnik Danuta Żerdka, która z końcem maja rozstaje się ze stanowiskiem.
Sprawa wzbudziła kontrowersje na sesji Rady Miasta, przetarg był przygotowywany jeszcze w poprzedniej kadencji, gdy władzę w Bieruniu sprawował Bernard Pustelnik. Od grudnia nowym burmistrzem jest Krystian Grzesica, któremu nie udało się unieważnić kontrowersyjnego przetargu.
Bank przyjął ujemną marżę przy kredycie krótkoterminowym na 8 mln złotych ale drastycznie podniósł koszt obsługi rachunków gminy. Ostatecznie oferta ING Banku Śląskiego jest najkorzystniejsza w okresie 4 lat i przy założeniu, że gmina będzie utrzymywała zadłużenie w wysokości 8 mln złotych. To według nowego burmistrza nie jest koniecznie. – Ja nie wiem czy jest właściwa odpowiedź na pytanie kto zawinił – tłumaczył radnym na sesji burmistrz Grzesica. – To już każdy z państwa może sobie wyrobić własne zdanie w tej sprawie – dodał.
Skarbnik miasta złożyła wypowiedzenie z pracy i z końcem maja odchodzi z urzędu. Na ostatniej sesji Rady Miasta przyjęto stosowną uchwałę w tej sprawie.
To nie pierwszy problem z finansami w gminie. W 2014 roku wyszła na jaw informacja, że urzędnicy w Bieruniu zapłacili dwukrotnie za tę samą inwestycję, chodzi o 406 tys. złotych za pierwszy etap przebudowy ulicy Łysinowej. Inwestycja miała miejsce w 2012 roku. Pieniędzy nie udało się odzyskać bo wykonawca ogłosił upadłość. Wpadka z podwójnie zapłaconą fakturą była jedną z przyczyn przegranych wyborów przez ówczesnego burmistrza Bernarda Pustelnika.







































